Arab czystej krwiStaram się szerokim łukiem omijać wszelkie stereotypy dotyczące samochodów. Francuskie auta wcale nie psują się tak często, jak zwykło się sądzić, natomiast niektóre japońskie modele są wykonane równie solidnie jak choinkowa bombka - mocniejsze trzaśnięcie drzwiami może skończyć się koniecznością odesłania ich z powrotem do fabryki. Niemniej jednak są stereotypy, w których tkwi źdźbło prawdy, i sam częściowo je popularyzuję. Dotyczą one samochodów klasy premium. I tak starszymi modelami BMW jeżdżą ludzie o barkach tak szerokich, że każdy z nich znajduje się w innej strefie czasowej. Zaś nowe modele tej marki kupują zazwyczaj ludzie chcący, aby postrzegano ich jako młodych, dynamicznych i zamożnych, ale że najczęściej nie stać ich na więcej niż dwulitrowego diesla, to szybko przypina się im łatkę "zastaw się, a postaw się". Audi? Marka dla statecznych tatusiów. Mercedes? Dla tych, którzy albo jedną nogą są już w grobie, albo na nazwisko mają Rooney, Ronaldo bądź Błaszczykowski.Łukasz Bąk•30 czerwca 2018
Stare lepsze od nowegoZajął się biznesem z miłości do wspinaczki. Teraz z tego samego powodu jest gotów zrezygnować z części zyskówPiotr Czarnowski•30 czerwca 2018
Punkt GJeżeli czytacie gazety motoryzacyjne, to zapewne, tak jak ja, jesteście pod wrażeniem rzetelności pracujących w nich ludzi. Gdy sam opisuję zawieszenie samochodu, potrafię jedynie określić, czy jest twarde jak przypalony boczek, czy może miękkie jak wata cukrowa. Zaś odnosząc się do jakości wykonania wnętrza, zawsze staram się używać obrazków w stylu "przetrwa atak z użyciem broni jądrowej" albo wręcz przeciwnie - "nie przetrwa nawet ataku niemowlaka z grzechotką". Czy moje zdanie w jakikolwiek sposób pomaga wam w podjęciu ostatecznej decyzji przy wyborze nowego samochodu? Wątpię. W przeciwnym wypadku wszyscy jeździlibyście bmw M550d.Łukasz Bąk•30 czerwca 2018
Oświeceni i druidzi dzierżą władzę nad światemWydarzenia na świecie nie dzieją się przypadkiem. One mają się wydarzyć, czy to w sprawach każdego narodu, czy w sprawach gospodarczych. A większość z nich jest przygotowywana i zarządzana przez tych, którzy pociągają za sznurki - zdradził Brytyjczyk Denis Haeley, były minister obronyMariusz Janik•30 czerwca 2018
M jak MiłośćJestem pewien, że po tym, co napisałem, dostanę dziesiątki e-maili, w których przez wszystkie przypadki będziecie odmieniali słowo "komunista". Wolny rynek nie jest tak wspaniały, jak powszechnie się uważa. W gruncie rzeczy jest złodziejem. Złodziejem czasu. Kradnie nam godziny, które mogliśmy poświęcać na pielenie grządek, spacery z psem czy nawet leniwe poznawanie zawartości naszych nosów. I nie jest prawdą, że czas pożera nam głównie praca. To wina sklepów.Łukasz Bąk•30 czerwca 2018