Body/Ciało
Chorobliwa potrzeba sensu
Nie mam do nowego filmu Małgorzaty Szumowskiej dystansu, ponieważ w ogóle nie mam dystansu do jej kina. Ale czy krytyk w ogóle powinien być zdystansowany i obiektywny? Czy to możliwe? Przy okazji premiery "Body/Ciała" przypomniałem sobie pierwsze spotkanie z reżyserką. Jako wysłannik miesięcznika filmowego przyjechałem na krakowski Kazimierz na plan jej debiutanckiego filmu "Szczęśliwy człowiek". Szumowska opowiadała mi wtedy, że nie interesuje jej metoda małych kroczków, chciałaby od razu zjeść cały filmowy tort, razem ze świeczkami. Bardzo mi to zaimponowało: pewność siebie młodej reżyserki, połączona z ambicjami, talentem i wielką pracowitością (mniej więcej w tej kolejności) zaowocowały potem różnej klasy projektami, ale Szumowska zawsze miała w sobie tę samą moc, żarliwość i determinację. Nie ugięła się po cierpkim przyjęciu "Ono" w Polsce, następny film - "33 sceny z życia" - był już wielkim i zasłużonym sukcesem. Nawet kiedy artystycznie kłóciłem się z Szumowską, zawsze ją podziwiałem. Nie lubię "W imię...", również "Sponsoring" wydał mi się w efekcie zanadto wykoncypowany, ale jako filmowiec w duecie z operatorem i współscenarzystą Michałem Englertem, montażystą Jackiem Drosio oraz z grupą sprawdzonych aktorów Szumowska stworzyła jedyny taki w naszym kraju team: twórczą ekipę otwartą na świat, szukającą wciąż nowego języka, eksperymentującą z formą. "Body/Ciało" to jej najlepszy film od "33 scen z życia".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.