Polaków mogło umrzeć dużo mniej
W 2020 r. wykonano niecałe 80 proc. świadczeń zdrowotnych w porównaniu do tego, co placówki zrealizowały rok wcześniej
Tylko od października do grudnia zeszłego roku NFZ zarejestrował niemal 3 tys. odmów przyjęcia do szpitala. Przypomnijmy, był to szczytowy moment III fali. W szpitalach przez pacjentów covidowych zajętych było 25 tys. łóżek. Ich brak był w związku z tym głównym powodem odmowy. Późniejsze analizy wykazały jednak, że najprawdopodobniej nie tylko „zwykli” chorzy byli odsyłani z kwitkiem, ale też część pacjentów z COVID-19 zmarła, nie otrzymawszy odpowiedniej pomocy. Ile takich osób było, nie wiadomo. Eksperci analizując średni odsetek śmierci w stosunku do liczby chorych, wskazywali, że część zgonów, choć nie wpisano, że są z powodu koronawirusa, tak naprawdę było przegapionym COVID-19.
W samym 2020 r. zmarło 485 259 osób – o 67,1 tys. więcej niż w przedpandemicznym 2019 r. Jak wskazywało Ministerstwo Zdrowia w raporcie przedstawionym na początku 2021 r., główną przyczyną nadwymiarowych zgonów był koronawirus. Odpowiada on za 43 proc. nadwyżki. Nie był więc jedynym powodem zwiększonej śmiertelności. W przypadku osób przewlekle chorych najbardziej zwiększyła się ona wśród osób zmagająych się z chorobami układu krążenia. Wzrosła o 16,69 proc., co oznacza 11,1 tys. więcej śmierci z tego powodu. Na drugim miejscu znalazła się cukrzyca – wzrost o 15,88 proc., a na trzecim choroby neurologiczne – 14,63 proc. Najmniej przybyło zgonów z powodu nowotworów – o 4,7 proc. Z danych Eurostatu wynika, że w porównaniu do średniej z ostatnich lat nadwyżkowa śmiertelność wynosi w ostatnich 85 tygodniach (liczonych od początku 2020 roku) niemal 140 tys. W przeliczeniu na milion mieszkańców plasuje nas to w ścisłej czołówce państw, w których umiera się „nadmiernie”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.