Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Potrzebne są trzy lata, by opanować kryzys w dziecięcej psychiatrii

29 stycznia 2020

Tomasz Rowiński: Praca w środowisku jest czasochłonna, a wymaganie od poradni, żeby udzieliły większej liczby świadczeń niż jest to możliwe, bez obniżania standardów, nie rozwiąże problemu psychiatrii dzieci i młodzieży

fot. Wojtek Górski

Dr Tomasz Rowiński, dyrektor Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla dzieci i młodzieży Warszawa Bielany, członek zespołu ds. zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży przy resorcie zdrowia

Lada dzień ruszą konkursy na poradnie psychologiczno -psychoterapeutyczne, które mają być podstawą nowego systemu opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży. Pan krytykuje warunki, na jakich te placówki mają być kontraktowane. Z jakiego powodu?

Założenia zawarte w zarządzeniu prezesa NFZ de facto uniemożliwią pracę środowiskową. Nie chodzi o wielkość środków finansowych – bo wycena jest naprawdę dobra, to prawie pół miliona złotych rocznie na czteroosobowy zespół. Są tam jednak dwa elementy, z których jeden utrudnia, a drugi uniemożliwia pracę w terenie, która moim zdaniem jest istotą wprowadzanych zmian. Ten, który utrudnia, to zbieranie podpisów potwierdzających, że została udzielona porada. Nie wyobrażam sobie specjalisty, który realizuje poradę w szkole i musi zebrać podpisy od każdego dziecka oraz jego przedstawiciela ustawowego. Jednak tym, co pracę środowiskową uniemożliwia, jest metoda rozliczania. Mamy tu finansowanie quasi-ryczałtowe, swego rodzaju stałą kwotę płatną z góry za określoną liczbę świadczeń. NFZ ustalił minimalny limit na 412 porad miesięcznie. Biorąc pod uwagę standardy pracy środowiskowej i nasze doświadczenia, trzeba powiedzieć, że jest to nierealne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.