Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Przez niejasne przepisy dyrektorzy szpitali się boją, a lekarze tracą

28 marca 2021
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Wraz z rosnącą liczbą zakażeń coraz więcej pracowników oddelegowywanych jest na oddziały covidowe. Za pracę w takich warunkach należą im się 100-procentowe dodatki. Jednak z ich wypłatą właściwie od samego początku są problemy. Z czego one wynikają? Przecież dyrektorzy dostają na ten cel pieniądze z NFZ, których nie mogą wydać na nic innego.

Rafał Janiszewski właściciel kancelarii doradzającej placówkom medycznym

Głównym problemem są wątpliwości co do interpretacji związanych z tym przepisów. Nie są one jasne i jednoznaczne. Dlatego szpitale obawiają się, że NFZ może w wyniku późniejszej kontroli zakwestionować przyznanie dodatku i będzie trzeba te pieniądze oddać. Przykładowo, dopiero po jakimś czasie doprecyzowano, że chodzi o personel medyczny w szpitalach i oddziałach covidowych wyznaczonych przez wojewodę (czyli wpisanych do wykazu prowadzonego przez dyrektorów oddziałów NFZ wspólnie z wojewodami). Wcześniej przepis ten czytano dość swobodnie – że uprawnionym jest każdy lekarz biorący udział w leczeniu zakażonych pacjentów. A pamiętajmy, że te listy się zmieniają – w pewnym momencie zmniejszano liczbę łóżek, potem znowu zwiększano, a kiedy szpital nie figurował w wykazie, nie było podstawy do wypłacania dodatków. Poza tym przepisy stanowią, że dodatek należy się każdemu lekarzowi udzielającemu świadczeń pacjentom z podejrzeniem lub zakażeniem COVID-19, z wyjątkiem działań incydentalnych. Powstaje jednak pytanie, co to znaczy incydentalnie. Jeśli lekarz pracuje w oddziale covidowym, to oczywiste, że należy mu się dodatek. Ale do niego trafiają często pacjenci, którzy przechodzą przez SOR, izbę przyjęć, czasem inne oddziały, wymagają różnych konsultacji. Czy lekarzowi spoza oddziału covidowego, który przychodzi na konsultacje i de facto udziela świadczeń zakażonym pacjentom, też trzeba wypłacić dodatek? A lekarzom z SOR-u? Zgodnie z interpretacją NFZ, tym ostatnim się dodatki należą. Ale to nie takie proste, bo czy dyżur na SOR raz w tygodniu to jest to incydentalnie czy regularnie? A specjaliści, którzy schodzą na izbę przyjęć, żeby konsultować pacjentów – czy oni udzielają świadczeń incydentalnie, czy raczej mają permanentny dyżur? To nie są łatwe sytuacje, bo patrząc na relacje w zespole, przyjmując punkt widzenia zarządu, trudno stawiać w jednym szeregu kogoś, kto pracuje stale na oddziale covidowym, i tego, który dwa–trzy razy w tygodniu dyżuruje na SOR albo konsultuje tam tylko pacjentów. A konsekwencje takiego nierównego traktowania ponosi szpital.

Oczywiście przyczyną problemów jest nieścisłość tej regulacji. Co to za przepis, który trzeba interpretować i tłumaczyć? Powinien być jasny, klarowny, nie powinno się w nim używać definicji, z których można wyprowadzić różne normy. Bo co to znaczy incydentalnie?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.