Bez planu na błonicę
Pierwszy od lat przypadek błonicy wywołał niepokój części Polaków, ale rząd nie planuje wprowadzenia obowiązku szczepień przypominających dla dorosłych
Wykrycie w Polsce przypadku błonicy, która jeszcze pół wieku temu wywoływała śmiertelne epidemie, zaniepokoiło pacjentów, ale nie na tyle, by szturmować gabinety lekarskie. Doktor Piotr Dąbrowiecki, internista i alergolog, w ciągu ostatniego tygodnia nie miał pytań o możliwość zaszczepienia się na błonicę. Do wielu jego pacjentów dotarła informacja o sześcioletnim nieszczepionym dziecku, które po powrocie z Afryki z błonicą trafiło na intensywną terapię wrocławskiego szpitala. – Większość osób, które leczę, zmaga się z przewlekłymi chorobami układu oddechowego. Jako pacjenci z grupy ryzyka szczepią się dawką przypominającą regularnie co 10 lat – mówi dr Dąbrowiecki.
Doktor Dąbrowiecki przypomina im o szczepieniach jako specjalista chorób układu oddechowego, ale uważa, że w przypadku osób zdrowych powinni o tym przypominać lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). Przyjmowanie przypominającej dawki szczepionki błonica-tężec-krztusiec zaleca dorosłym Polskie Towarzystwo Wakcynologiczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.