Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

W sprawie świńskiej grypy rząd wybrał jazdę na gapę

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Stan epidemii świńskiej grypy ogłosiły m.in. już Serbia, Austria i Bułgaria. Polskie władze nadal twierdzą, że u nas nic strasznego się nie dzieje. Jesteśmy odporni na pandemię?

Nie widzę przesłanek, żeby tak twierdzić. Przy konkretnym wzroście zachorowań władze publiczne mają obowiązek ogłosić stan epidemii.

Jeszcze nie, ale nie można wykluczyć, że za 2 - 3 tygodnie również nasz rząd będzie musiał zrobić to co nasi sąsiedzi na wschodzie.

Zawsze warto się szczepić. Wciąż spora grupa zachorowań to grypa sezonowa. Może się też zdarzyć, że jedna osoba zostanie zaatakowana jednocześnie przez wirus grypy sezonowej i świńskiej. I jeśli pacjent był wcześniej zaszczepiony przeciw sezonowej, jego organizm będzie się lepiej bronił. W tym sensie decyzja minister Ewy Kopacz jest słuszna. Niemniej uważam, że strategia rządu, który liczy, że przeczeka świńską grypę, nie jest dobra.

Tak. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zawarła porozumienie z firmami farmaceutycznymi, w którym określono, że ponieważ produkowano ją na ewentualność zagrożenia epidemiologicznego, będzie się ją sprzedawać jedynie w dużej ilości i podawać dużej populacji. Dlatego jest sprzedawana tylko rządom, które następnie organizują akcje szczepień. Polska tych światowych ustaleń nie respektuje.

W jakimś stopniu tak. Dziś nie wiadomo w jakim. Tak naprawdę to będzie wiadomo dopiero w okolicach marca, kiedy sezon grypowy się skończy. Pani minister podjęła ryzykowną decyzję. Mam nadzieję, że świadomie.

Właśnie w tym tkwi problem. Dlaczego leczymy choroby zakaźne, np. gruźlicę, obowiązkowo? Przecież kiedy chory pojawia się w szpitalu, nikt go nie pyta, czy chce się leczyć. Wszystko dlatego, że choroba zakaźna może się bardzo szybko rozprzestrzeniać. Na poziomie krajów to działa dokładnie tak samo. Skoro WHO i firmy farmaceutyczne uzgodniły sposób postępowania, to rządy powinny w miarę swoich możliwości do tego się dostosować i szczepić, jeśli nie całe populacje, to chociaż ich część. Nie robiąc tego, polski rząd wybrał jazdę na gapę. Inni wykonują pewną pracę, a my nie robimy nic i mamy nadzieję, że nam to ujdzie na sucho. To mało solidarna postawa.

@RY1@i02/2009/226/i02.2009.226.000.0003.001.jpg@RY2@

Radek Pasterski/Fotorzepa

Adam Kozierkiewicz, lekarz, konsultant w dziedzinie ochrony zdrowia wielu organizacji międzynarodowych

lekarz, konsultant w dziedzinie ochrony zdrowia wielu organizacji międzynarodowych

Minister zdrowia Ewa Kopacz ogłosiła we wtorek, że zarekomenduje rządowi kupno 274 tys. szczepionek. Jednak nie na A/H1N1, tylko na grypę sezonową.

Jednocześnie Krajowy Komitet ds. Pandemii Grypy uznał, że jest za wcześnie na ogłaszanie stanu epidemii. Rzecznik praw obywatelskich, który od tygodnia grozi minister Kopacz prokuraturą, nie wierzy w te zapewnienia. Janusz Kochanowski uważa, że dane na temat wielkości zachorowań na grypę w Polsce są mocno zaniżone, i domaga się szczegółowych informacji na temat negocjacji, jakie rząd prowadzi z firmami farmaceutycznymi w sprawie szczepionki przeciw wirusowi A/H1N1.

Do wczoraj znanych było 307 przypadków zarażenia nowym wirusem w Polsce. W kilkunastu polskich szkołach odwołano zajęcia. Szpitale na Banacha w Warszawie oraz Szpital Kliniczny w Lublinie zostały częściowo zamknięte dla odwiedzających.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.