Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zdrowie

Rząd: są podejrzenia, że szczepionki mogą zabijać

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Opozycja żąda od minister zdrowia, by jak najszybciej kupiła szczepionki przeciwko grypie. Ewa Kopacz uparcie twierdzi, że mogą być one niebezpieczne.

Czy jedną z trzech szczepionek, która ma najmniejszą zawartość leku, też mam kupić, choć być może jest to woda święcona, a nie szczepionka? - broniła się wczoraj w Sejmie minister zdrowia Ewa Kopacz, udzielając informacji o walce z grypą.

Krytykowana za brak decyzji o zakupie szczepionki przeciwko świńskiej grypie minister tłumaczyła posłom swoją decyzję. O wyjaśnienia, jak rząd przygotował się do walki z epidemią, wnioskował klub PO. Jednak wiele pytań mieli posłowie wszystkich opcji - do dyskusji zapisała się rekordowa liczba 52 osób.

O co pytali? Grzegorz Pisalski (Lewica): - Dlaczego nie zaszczepiono grup ryzyka? Co ministerstwo zrobi, gdy zachoruje personel medyczny?

Marek Balicki, niezrzeszony: - Dziś w Europie są dwie metody walki z grypą. Pierwsza to szczepienia, które wybrała większość państw, oraz druga droga, którą proponuje minister Kopacz: herbatka z miodem. Jeśli pani minister nie ma pewności co do bezpieczeństwa szczepionek, powinna posłuchać tych, którzy potrafią to ocenić, czyli Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji ds. Leków. A one uznały, że preparaty są bezpieczne.

Wsparciem rządu byli posłowie PO, którzy dziękowali minister Kopacz za przezorność: - Szczepionki mają w składzie rtęć. Mogą zabić lub wywołać ciężkie choroby u tysięcy ludzi - mówiła Teresa Piotrowska z PO.

Na pytania najpierw odpowiadał wiceminister Adam Fronczak. Ostatecznie rozwiał nadzieje, że w tym roku szczepienia będą. Jak powiedział, koncerny zakończą badania kliniczne w lutym lub w kwietniu. A wtedy będzie już po epidemii.

Argumentował także: - Najświeższe doniesienia z jednego z państw mówią: na świńską grypę zmarły dwie osoby, a po podaniu szczepionki - cztery. Na koniec wystąpiła sama minister zdrowia Ewa Kopacz. Zapewniała, że jej działania nie są podyktowane chęcią wyróżnienia się i oryginalnością, ale tak naprawdę rzeczywistą troską o tych, którym szczepionka byłaby podana, czyli o dzieci i osoby starsze.

Jak podkreśliła, żeby rekomendować szczepionkę, musi znać jej szczegółowy skład i skutki uboczne. A na razie tych danych brak.

Iwona Dudzik

iwona.dudzik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.