Rzecznik praw pacjenta skarży się na brak pieniędzy
Rzecznik praw pacjenta, który ma walczyć w imieniu chorych, narzeka na brak
środków na realizację zadań.
Zgodnie z projektem przyszłorocznego budżetu biuro rzecznika ma otrzymać 2 mln zł. - Te środki nie pozwolą na utworzenie tego urzędu - twierdzi Krystyna Kozłowska, która na początku października objęła tę funkcję.
Biuro powinno jej zdaniem tworzyć 113 pracowników. - Za tę sumę nie będziemy mogli zatrudnić tylu osób i rzetelnie realizować ustawy - mówi Kozłowska. Sprawa wywołała gorącą dyskusję w czasie wczorajszego posiedzenia komisji zdrowia. - Ustawa obowiązuje, są nałożone konkretne zadania na rzecznika praw pacjenta. Jest to deprecjonowanie roli RPP, zanim zaczął funkcjonować - mówił Stanisław Maćkowiak z Federacji Pacjentów Polskich. Posłowie PO odpierali argumenty: - Pani zaplanowała różne wydatki, ale nie wszystkie wydają się uzasadnione. Czy zasadne jest w takiej sytuacji, w jakiej jest służba zdrowia - gdzie brakuje pieniędzy na leczenie pacjentów - planowanie wydatków na zespół prasy i promocji? - pytała Krystyna Skowrońska. Powołanie rzecznika praw pacjenta było jednym z najważniejszych elementów reformy przeprowadzanej przez minister zdrowia Ewę Kopacz.
Pomysł stworzenia instytucji, która w hierarchii miała być równie ważna jak rzecznik praw obywatelskich, wzbudził też niemałe kontrowersje, zwłaszcza wśród lekarzy. A to z uwagi na szeroki zakres kompetencji rzecznika. RPP może występować w sądzie na prawach prokuratora, zlecać ekspertyzy, a także wnioskować o powołanie biegłych w sprawach dotyczących błędów lekarskich. Powołanie rzecznika miało zmotywować pacjentów, by dochodzili swych praw przed sądem.
, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu