Kontrowersyjne hasło promuje akcję opolskich onkologów
Akcją pod nietypowym hasłem "Piersi moich pracownic sam kontroluję" lekarze z Opolskiego Centrum Onkologii chcą namówić pracodawców, by promowali wśród zatrudnionych u siebie kobiet ideę badań mammograficznych. Na ich głowy posypały się już gromy.
- To żaden seksizm. W piśmie wyjaśniamy przecież, że chodzi o to, by namawiać kobiety do profilaktyki, a nie żeby dyrektor fabryki wzywał pracownice i kazał im się obnażać - mówi nam dyrektor opolskiego centrum Wojciech Redelbach.
Przed kilkoma tygodniami jego szpital wysłał do ponad 200 szefów firm i instytucji - m.in. do wszystkich gmin, starostw i ZUS - materiały informacyjne dotyczące mammografii i cytologii. Chęć przystąpienia do akcji zadeklarował już m.in. Urząd Gminy Walce. - Lepiej zapobiegać, niż leczyć - mówi wójt Bernard Kubata. Choć przyznaje, że tytuł akcji jest niefortunny. Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka ds. równego traktowania, nazywa to hasło "nieszczęśliwym". Mocniej rzecz komentuje Joanna Piotrowska z organizacji Feminoteka. - Hasło jest skandaliczne, seksistowskie i co najgorsze, dające przyzwolenie na molestowanie seksualne - twierdzi.
Pomysłu onkologów z Opola broni jednak szef Polskiej Unii Onkologii dr Janusz Meder. Przypomina, że rak piersi i rak szyjki macicy to dwa najczęstsze nowotwory kobiet. Codziennie 13 Polek umiera z powodu nowotworu piersi, kolejnych 5 z powodu raka szyjki macicy. - Im więcej ludzi będzie zaangażowanych w promowanie badań profilaktycznych, tym lepiej - mówi Meder.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu