Szpitalne kolejki można skrócić, sprawdzając PESEL
● Część szpitali, mimo obowiązku, w ogóle nie prowadzi list osób oczekujących na zabiegi
● Tam, gdzie NFZ sprawdza numer PESEL oczekujących pacjentów, kolejki są krótsze
● Najwięcej osób czeka na usunięcie zaćmy oraz wstawienie protezy stawu biodrowego
Listy oczekujących w szpitalach na zabiegi, operacje i badania to fikcja - uważa część ekspertów. Podkreślają też, że wykazy nie stanowią rzetelnej informacji dla pacjentów o tym, jaki jest rzeczywisty czas oczekiwania, bo jest on sztucznie zawyżany. To wynik tego, że chorzy wpisują się na kilka list w różnych placówkach.
Weryfikacja wpisów mogłaby się odbywać według numeru PESEL. NFZ robi to jednak wyłącznie w przypadku kilku świadczeń - m.in. wszczepiania endoprotez i usunięcia zaćmy. Dzięki temu w kolejkach nie powtarzają się te same osoby. Wprowadzenie takiego systemu do ewidencji wszystkich oczekujących na zabiegi pozwoliłoby skrócić kolejki, w których niekiedy trzeba czekać na zabieg nawet kilka lat.
Wszystkie placówki ochrony zdrowia powinny przesyłać raz w miesiącu do NFZ wykaz pacjentów czekających na zabieg. Po to, aby można było w internecie sprawdzić, jaki jest czas oczekiwania w danej placówce i województwie.
- Większość świadczeniodawców przesyła te dane, tyle że i tak nie stanowią one wiarygodnej informacji dla chorych. Nie pokazują rzeczywistego czasu oczekiwania na zabiegi, lecz przewidywalny - mówi Barbara Kawińska, zastępca dyrektora ds. medycznych z pomorskiego NFZ.
Na listach są bowiem ujęte także te osoby, które już uzyskały świadczenie. Najczęściej jednak nie informują o tym fakcie placówek, gdzie wciąż są wykazywani jako pacjenci czekający na zabieg. Na listach widnieją też osoby, które w międzyczasie zmarły, a ich rodziny nie przekazały tej informacji przychodni czy szpitalowi.
- Zgodnie z prawem pacjenci powinni zapisywać się u jednego świadczeniodawcy, ale w ogóle tego nie przestrzegają. A szpitale też nie mogą tego weryfikować - mówi Barbara Kawińska.
Również NFZ nie ma żadnych możliwości dyscyplinowania pacjentów, aby przestrzegali przepisów ustawy zdrowotnej.
- Nawet 20 proc. osób zapisanych w kolejce nie przychodzi w wyznaczonym terminie. Pacjenci nie mają świadomości, że blokują w ten sposób możliwość uzyskania porady przez koleją osobę z kolejki - mówi Maciej Sokołowski, dyrektor Wojewódzkiego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej we Wrocławiu.
Część placówek medycznych na własną rękę próbuje więc wymusić na pacjentach, aby informowali ich o tym, że nie pojawią się w wyznaczonym terminie.
- Planujemy wprowadzenie zasady, że niezgłoszenie się na wizytę jest jednoznaczne z rezygnacją z leczenia na własne życzenie. Wtedy, chcąc je kontynuować, pacjent musiałby ponowie zostać wpisany na listę oczekujących - tłumaczy Maciej Sokołowski.
Inny pomysł to wprowadzenie np. opłaty kaucyjnej. Byłaby ona pobierana od pacjentów w momencie ustalania terminu zabiegu i oddawana, jeżeli chory stawiłby się w placówce w wyznaczonym terminie.
Fikcja list oczekujących to jednak nie tylko wina pacjentów. Sami świadczeniodawcy często prowadzą je w sposób mało rzetelny lub w ogóle tego nie robią. Jak wynika z jednego z ostatnich raportów NIK, który badał m.in. listy oczekujących pacjentów na badania diagnostyczne (m.in. zdjęcia rentgenowskie), ponad 93 proc. z kontrolowanych placówek (53 szpitale) nie wprowadziło list albo nie udzielało świadczeń zgodnie z kolejnością wpisów na tych wykazach.
- W październiku 2009 r. wysłaliśmy listy do 839 placówek o weryfikację przesyłanych list - mówi Marta Banaszak-Osiewicz, rzecznik wielkopolskiego NFZ.
Z tego jedynie 3 proc. dokonało ich korekty. Pozostali potwierdzili, że nie popełnili błędu, wykazując zerowy czas oczekiwania na zabiegi w ich placówkach. To możne oznaczać dwie rzeczy - albo w placówce, co jest mało prawdopodobne, w ogóle nie ma oczekujących, albo placówka nie prowadzi list.
- Jeżeli świadczeniodawca poda nieprawidłowe dane i zostanie to wykazane w czasie kontroli, Fundusz może nałożyć na niego karę - dodaje Marta Banaszak-Osiewicz.
System kolejkowy mogłoby uporządkować wprowadzenie zasady weryfikacji numeru PESEL pacjentów. Jeżeli ten sam numer pojawiałby się na listach u kilku różnych świadczeniodawców, to za pomocą systemu elektronicznego byłby on automatycznie usuwany i pozostawiany tylko na jednej liście.
Podobne rozwiązanie NFZ już stosuje, ale tylko w przypadku trzech świadczeń, do których są najdłuższe kolejki - usunięcia zaćmy, wszczepienia stawu biodrowego i kolanowego oraz usunięcia zwężenia tętnicy wieńcowej (angioplastyka).
- Jeśli któryś PESEL się powtarza, to oddział Funduszu wysyła list do pacjenta z prośbą, by wybrał szpital, w którym operacja ma się odbyć. Jeśli pacjent nie odpowiada, za aktualny uznaje się ostatni wpis - mówi Małgorzata Koszur, rzecznika zachodniopomorskiego NFZ.
Dodaje, że taki system pozwala też wyłowić i usunąć numery PESEL osób, które już uzyskały świadczenie, na które wcześniej czekały. Tak zweryfikowana informacja jest przekazywana przez NFZ do świadczeniodawców, którzy dzięki niej aktualizują listy oczekujących.
Taka zmiana w prowadzeniu szpitalnych kolejek pozwoliła na częściowe skrócenie czasu oczekiwania na zabiegi.
- Przed zmianą weryfikacji danych pacjentów oczekujących na zabieg wszczepienia endoprotezy na listach było ponad 2 tys. osób. Część z nich terminy zabiegów miała ustalone na 2019 rok. Dzięki zmianie z kolejek usunięto nazwiska kilkuset pacjentów, którzy wykonali zabiegi gdzie indziej - mówi Piotr Nowicki, dyrektor ds. kontrolingu Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Dodaje, że w ten sposób czas oczekiwania na zabieg skrócił się o trzy lata (czyli do 2016 roku).
Na razie NFZ nie planuje rozszerzenia systemu weryfikacji numerów PESEL również w przypadku innych świadczeń. Wymaga to bowiem dodatkowych pieniędzy, a także rozbudowania systemu informatycznego.
@RY1@i02/2010/032/i02.2010.032.183.005a.001.jpg@RY2@
Kolejki pacjentów w szpitalach
Dominika Sikora
dominika.sikora@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu