Plaga zatruć alkoholem także w Polsce
Zdrowie
Wczoraj Główny Inspektor Sanitarny wydał decyzję o zakazie sprzedaży na terenie Polski alkoholu z Czech (oprócz piwa i wina). To pokłosie śmiertelnych zatruć alkoholem metylowym u naszych południowych sąsiadów. Ale problem ten dotyczy również Polski.
Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni doszło u nas do dziewięciu przypadków zatrucia metanolem, z czego trzy zakończyły się śmiercią. Na przestrzeni sześciu miesięcy - od października 2011 r. do marca tego roku - podobnych wypadków zanotowano u nas ponad 80. - Około 30 pacjentów zmarło - mówi dr n. med. Piotr Burda, konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii klinicznej. Tym samym, jak wylicza, w ciągu ostatniego roku liczba przypadków zatruć metanolem zwiększyła się blisko dziesięciokrotnie. W poprzednich latach notowano ich średnio zaledwie 8 - 10 w skali roku.
Do lawinowego wzrostu liczby zatruć przyczyniła się zmiana przepisów unijnych, które weszły w życie w 2010 r. - pozwoliły one na wykorzystywanie metanolu do produkcji wyrobów chemicznych. Tym samym trafił on m.in. do płynu do spryskiwaczy, który w Polsce czy Czechach często stosowany jest jako substytut alkoholu spożywczego.
Zatrucia na masową skalę dowodzą, że pojawiło się nowe źródło zagrożenia. Jak ustalił DGP, wskazał na nie jeden z pokrzywdzonych Polaków. Po zatruciu przyznał, że kupił alkohol w polskim sklepie. Ale rzekomo miał on być rozlewany w Czechach. Nowe źródło potwierdzają też ustalenia Newsweek.pl. Według portalu w ubiegłym tygodniu polscy celnicy przechwycili 160 l nielegalnego alkoholu wwożonego do Polski z Czech.
Przy okazji wzrostu zatruć na nowo rozgorzała dyskusja nad koniecznością stworzenia systemu kontroli zatruć środkami chemicznymi. Dziś nie ma obowiązku zgłaszania takich przypadków, nie mówiąc o ich monitorowaniu. Oznacza to, że skala zjawiska może być dużo większa niż podają oficjalne statystyki. - Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym takiego systemu nie ma i to pomimo że do jego utworzenia obligują nas przepisy unijne - przypomina dr Burda. Jego zdaniem gdyby system działał, wielu przypadków zatruć udałoby się uniknąć, bo funkcjonowałby również system ostrzegania. Pierwszy projekt w sprawie utworzenia systemu dr Burda złożył w resorcie zdrowia w 1998 r. Ostatni - jesienią 2011 r. Ale resort milczy w tej sprawie jak zaklęty.
@RY1@i02/2012/180/i02.2012.180.00000060d.802.jpg@RY2@
Reuters/Forum
Do zatruć dochodziło też po spożyciu alkoholu kupionego w sklepie
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu