W sklepie na każdym rogu dopalacze. Problem wraca
Sanepid
Jak wynika z informacji uzyskanych przez DGP w wojewódzkich stacjach sanitarno-epidemiologicznych, od początku tego roku sanepid zlikwidował 12 sklepów z dopalaczami. To trzy razy więcej niż w całym roku ubiegłym. Rachunek końcowy może być dużo wyższy, ponieważ - jak się dowiedzieliśmy - sanepid już przygotował decyzje w sprawie zamknięcia kolejnych kilku punktów.
Ten rok przyniósł też wzrost, jeżeli chodzi o liczbę i łączną wysokość kar nałożonych na handlujących dopalaczami. Od początku roku wydano trzy decyzje w tej sprawie, a suma kar sięgnęła 70 tys. zł. To dwa razy więcej niż w roku poprzednim.
- Punktów sprzedających dopalacze znowu przybywa, ale na szczęście udaje się je na bieżąco wykrywać. Dzięki temu nie dochodzi do nadmiernego wzrostu zatruć. Obserwowany wzrost w liczbie hospitalizacji jest związany z sezonem letnim - uważa Jan Bondar z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Dlatego, jak dodaje, nie ma potrzeby zaostrzania przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która w 2010 roku wprowadziła zakaz wytwarzania dopalaczy i handlowania nimi. Szczególnie że obecnie procedowana przez Ministerstwo Zdrowia kolejna nowelizacja tejże ustawy zakłada dodanie do załączników następnych 24 substancji o działaniu psychoaktywnym, które zostały zidentyfikowane w produktach wyrobów zabezpieczonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną.
Tymczasem przedwczoraj rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz zwróciła się do ministrów zdrowia i spraw wewnętrznych z wnioskiem o przeprowadzenie pogłębionej analizy problemu dopalaczy. Uważa ona, że trzeba wypracować rozwiązania, które sprawią, że obowiązujące prawo będzie przestrzegane i sklepy z dopalaczami nie będą ryzykowały rozpoczynania działalności.
Patrycja Otto
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu