Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Opóźnienie ustawy transgranicznej to realne straty dla szpitali

27 czerwca 2018

Ochrona zdrowia

Są już pieniądze na utworzenie centrum informacji dla zagranicznych pacjentów, ale nie ma podstawy prawnej do jego uruchomienia.

W prawie wszystkich krajach UE działają już krajowe punkty kontaktowe (KPK) dla pacjentów, którzy chcą korzystać z leczenia transgranicznego - wynika ze strony internetowej Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia i Konsumentów. W Polsce tę funkcję pełni jednoosobowo pracownik NFZ, z którym można się skontaktować tylko e-mailowo.

Utworzenie co najmniej jednego takiego centrum informacyjnego dla pacjentów z zagranicy przewiduje dyrektywa transgraniczna. Pacjenci powinni uzyskać w nim informację m.in. o ofercie publicznych i prywatnych placówek medycznych, prawach pacjenta i standardach jakości obowiązujących w danym kraju. Dyrektywa obowiązuje od 25 października 2013 r., wtedy też powinien powstać polski KPK.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało już w 2013 r., że zostanie on utworzony w centrali NFZ. Fundusz twierdzi jednak, że bez polskiej ustawy transgranicznej, która jest procedowana w parlamencie, nie może uwzględnić wydatków na tworzenie i funkcjonowanie KPK w swoim planie finansowym.

Jak ustalił DGP, problem z finansowaniem zostanie rozwiązany. Minister znalazł pieniądze w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Została już podpisana umowa między resortem zdrowia a NFZ na sfinansowanie projektu - Wzrost jakości zarządzania w systemie ochrony zdrowia poprzez wsparcie Krajowego Punktu Kontaktowego do spraw Transgranicznej Opieki Zdrowotnej. Fundusz dostanie na ten cel 1,377 mln zł.

Problem w tym, że NFZ z uruchomieniem KPK i tak musi poczekać na ustawę transgraniczną. Ta 29 sierpnia została przyjęta przez Sejm, a wejdzie w życie prawdopodobnie za kilka tygodni. - Prace nad tworzeniem KPK są już zaawansowane, ale wciąż nie ma podstawy prawnej, żeby taki punkt funkcjonował - usłyszeliśmy w centrali NFZ.

Eksperci podkreślają, że każdy miesiąc opóźnienia oznacza wymierne straty dla polskich świadczeniodawców, bo pacjenci z UE nie mogą się zapoznać z ich ofertą. Według szacunków dzięki dyrektywie transgranicznej przychody polskich szpitali i przychodni mogłyby wzrosnąć nawet o miliard złotych, gdyby ich usługi zostały skutecznie wypromowane.

- Dopóki nie ma polskiego punktu, nie korzystamy z dobrodziejstw dyrektywy transgranicznej i z naszego największego atutu, jakim są niskie ceny usług medycznych w naszym kraju - podkreśla Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Tłumaczy, że np. Brytyjczyk, który skorzysta z leczenia w Polsce, na Wyspach otrzyma zwrot kosztów leczenia w pełnej wysokości, bo tam są one wyższe niż w Polsce. Zgodnie z dyrektywą w całej UE obowiązuje bowiem zasada, że krajowy ubezpieczyciel pacjenta rozlicza się z nim według lokalnych stawek (oznacza to, że np. Polak leczący się w Wielkiej Brytanii musiałby do kuracji dopłacać).

Beata Lisowska

beata.lisowska@infor.pl

Czeka na rozpatrzenie przez Senat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.