Rozwojowe, ale wiecznie pod kreską
Polskie szpitale stawiają na rozwój i nowoczesne wyposażenie. Mają jednak nieustanny problem - finansowanie. Dlatego od lat cały sektor funkcjonuje z bagażem długów
Obecnie taki sam odsetek szpitali zarabia, jaki przynosi straty - wynika z ostatniej analizy sytuacji finansowej szpitali przeprowadzonej na zlecenie firmy Magellan, rynkowego lidera w zakresie usług finansowych dla sektora ochrony zdrowia, w październiku 2015 r. Ubiegły rok upłynął pod znakiem jako takiej stabilności finansowej. Szpitale radziły sobie przede wszystkim, zadłużając się na rynku. Jednak w perspektywie długofalowej widać poprawę: zobowiązania wymagalne szpitali w 2002 r. wynosiły ponad 3,2 mld zł, w połowie tego roku sięgały 2 mld zł.
Kiepski biznes z NFZ
Placówki tracą finansowo głównie na procedurach szpitalnych. Muszą dopłacać do leczenia, bo wysokość refundacji z NFZ nie pokrywa poniesionych kosztów. Z problemem tym zmagało się 74 proc. placówek medycznych. Strat nie generują jedynie jednostki podległe uniwersytetom medycznym. W 2014 r. wyraźnie pogorszyła się średnia rentowność szpitali MSW. Najwięcej problemów stwarzają placówki powiatowe.
Widać również różnice regionalne. W 2014 r. strat nie było w pięciu województwach: lubuskim, opolskim, śląskim, wielkopolskim, zachodniopomorskim. Dla porównania w 2013 r. było to osiem województw. Negatywne tendencje można zaobserwować przede wszystkim w województwach: warmińsko-mazurskim, podlaskim i podkarpackim.
Analitycy rynku tłumaczą, że w 2013 r. zobowiązania szpitali zmalały dzięki temu, że wiele placówek zostało przekształconych w spółki prawa handlowego. Z badań przeprowadzonych specjalnie na potrzeby raportu PMR (firmy dostarczającej informacje rynkowe oraz usługi badawcze i konsultingowe) z listopada 2015 r. wynika, że coraz mniej szpitali publicznych planuje taki krok. Status chce zmienić 7 proc. placówek, podczas gdy jeszcze w 2012 r. odsetek ten wynosił 27 proc. Część z nich przeszła już ten proces, a część w tej chwili nie kwalifikuje się do przekształcenia z powodu dobrych wyników finansowych.
Teraz większość radzi sobie bez przekształcania, ale wymagają dodatkowego finansowania, które spółka Magellan szacuje na 1,6 mld zł.
Pieniądze na inwestycje
Kondycję finansową szpitali mogłaby poprawić możliwość oferowania komercyjnych usług. - Szacuje się, że w niektórych placówkach sprzęt oraz moce przerobowe pracowników medycznych są niewykorzystane w ok. 20 proc. Dotyczy to przede wszystkim badań diagnostycznych - mówi Rafał Kiliński, prezes zarządu TUW Polski Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych. Problem ten dotyczy głównie sprzętu, szpitale kupują nowoczesne wyposażenie, ale kontrakt z NFZ ogranicza ich wykorzystanie.
Tymczasem zdaniem ekspertów w ostatniej dekadzie placówki medyczne przeszły metamorfozę. Przede wszystkim dzięki inwestycjom w sprzęt i remontom budynków. - Wiele szpitali osiągnęło poziom zachodni. Kiedyś szpitala nie było stać, by kupić z własnego budżetu tomograf czy inne nowoczesne urządzenie. Teraz rozwijają się technologicznie, inwestują z własnych oszczędności, licząc, że dzięki temu w perspektywie długofalowej poprawi się ich kondycja finansowa - uważa Rafał Kiliński. Tak się dzieje, jego zdaniem, nie tylko w większych placówkach centralnych, ale także w regionach.
Z badań PMR z zeszłego roku wynikało, że trzy na cztery szpitale planowały inwestycje do 1,5 mln zł. Bardziej kosztowne przedsięwzięcia - ponad 5 mln zł - przede wszystkim deklarowały szpitale publiczne. Większość planów związana była z remontami budynków oraz z zakupem wyposażenia czy rozbudową nowych oddziałów. Wiele placówek także planuje inwestycje w rozbudowę systemu informatycznego: na przykład prowadzenie elektronicznej dokumentacji medycznej, zakup nowego sprzętu komputerowego lub medycznego. W najbliższych latach inwestycje mogą być jeszcze większe.
Szpitale będą mogły się starać o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych. W ramach programu Infrastruktura i Środowisko 2014-2020 na rozwój publicznej infrastruktury zdrowotnej przeznaczono 468 mln euro. Środki mają trafić do szpitali o znaczeniu ponadregionalnym oraz do jednostek ratownictwa medycznego. Najwięcej pieniędzy otrzymają inwestycje w tych regionach Polski, gdzie infrastruktura zdrowotna jest obecnie słabiej rozwinięta.
Z polisą mniejsze ryzyko
Inwestycje to jedna strona medalu, druga to umiejętne zarządzanie ryzykiem, które w tej branży jest ogromne. Szpitale muszą ubezpieczać się w zakresie odpowiedzialności cywilnej z tytułu szkód powstałych w związku z udzielaniem bądź zaniechaniem udzielania świadczeń zdrowotnych (obowiązek taki nakłada na nie ustawa z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej). Mając na uwadze dobro pacjentów, a także ochronę interesu majątkowego podmiotu leczniczego, powinny dodatkowo zawierać umowy ubezpieczenia na rzecz pacjentów z tytułu zdarzeń medycznych określonych w ustawie z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta (zawieranie umów w tym zakresie obecnie nie jest obowiązkowe, ale sytuacja najprawdopodobniej zmieni się od 1 stycznia 2017 r.).
Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że obecnie siedem placówek posiada ubezpieczenie z tytułu zdarzeń medycznych. - Zawierają jednak umowy ubezpieczenia na najniższe możliwe sumy - przyznaje Rafał Kiliński. Ale podkreśla, że pojawia się nowa tendencja: są szpitale, które zaczynają wychodzić ponad minimalny limit. - To dobry prognostyk, bo świadczy o wzroście świadomości - tłumaczy prezes Kiliński. Jak nieodzowne są ubezpieczenia, widać po rosnącej liczbie pacjentów, którzy dochodzą odszkodowań. Coraz aktywniej działają kancelarie prawnicze dochodzące praw pacjentów. Rafał Kiliński podaje przykład jednej z placówek, w której roszczenie w pierwotnej kwocie 300 tys. zł na skutek długotrwałego procesu wzrosło do 4 mln zł. Czyli przewyższyło kwotę minimalnego ubezpieczenia.
Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie to jedna z kilku placówek w Polsce, które zdecydowały się ubezpieczyć od zdarzeń medycznych. - Mieliśmy kilka wniosków w sprawie zdarzeń medycznych. Szpital wypłacił sześć świadczeń tytułem zadośćuczynienia. Część zostało oddalonych. Postanowiliśmy się przed tym zabezpieczyć. Zwłaszcza że wykonujemy coraz więcej zabiegów, a ich liczba jeszcze wzrośnie w związku z rozbudową placówki - komentuje decyzję Bogna Bartkiewicz, specjalista ds. kontaktów z mediami szczecińskiej placówki. Jak tłumaczy, szpital jest dużą placówką medyczną, z wieloma oddziałami zabiegowymi i trudno jest przewidzieć, kto i za skutki jakiego zabiegu czy leczenia szpitalnego będzie wnioskował o odszkodowanie. Trudno też przewidzieć, jakiej wysokości będą to roszczenia.
Prezes Rafał Kiliński zaznacza, że ryzyko wynikające z ubiegania się o odszkodowania ze strony pacjentów będzie rosło. Są oni coraz bardziej świadomi swoich praw i coraz bardziej roszczeniowi. Dlatego też Grupa PZU postanowiła wyjść z inicjatywą redukcji ryzyka medycznego, a tym samym opanowania wzrostu składek ubezpieczeniowych, poprzez powołanie Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych - Polskiego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych - przeznaczonego specjalnie dla szpitali. W placówkach będących członkami TUW wdrażane będą kompleksowe metody zarządzania ryzykiem medycznym. To pierwsze tego rodzaju rozwiązanie skierowane do szpitali.
@RY1@i02/2015/232/i02.2015.232.00000070a.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu