Gotowa recepta dla systemu leży na biurku ministra
Utworzenie sieci ośrodków onkologicznych, zmiana organizacji leczenia, wzmocnienie roli lekarzy POZ i medycyny pracy - w takim kierunku powinien zmierzać system leczenia nowotworów w Polsce
Szacuje się, że co czwarty Polak zachoruje na raka, a co piąty umrze z tego powodu. Wśród osób, które teraz przychodzą na świat, mniej więcej co druga doświadczy choroby nowotworowej. Jeśli system leczenia raka w naszym kraju się nie zmieni, Polacy będą mieli o wiele mniejsze szanse na wygraną z chorobą niż pacjenci z innych krajów Europy. Już teraz umieralność z powodu nowotworów złośliwych jest w Polsce wyższa niż w większości krajów europejskich. Negatywnie wyróżnia Polskę w europejskich statystykach wysoka umieralność osób aktywnych zawodowo - młodych i w wieku średnim.
Na niezadowalające wyniki leczenia nowotworów zwróciła ostatnio uwagę Najwyższa Izba Kontroli, wskazując na wady systemu, o których od dłuższego czasu mówią również eksperci. Zła organizacja, w tym rozproszenie placówek, brak specjalizacji w leczeniu określonych typów nowotworów, ograniczone zasoby, w szczególności kadrowe, oraz niewielkie nakłady w porównaniu do innych krajów europejskich - to tylko niektóre problemy wskazane przez NIK.
Kompleksowa opieka
Doktor Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, podkreśla, że sposób rozwiązania tych problemów już od kilku lat leży w Ministerstwie Zdrowia. To Strategia Walki z Rakiem w Polsce na lata 2015-2024, tzw. polski Cancer Plan.
- W zasadzie wszystkie elementy niezbędne, by zagwarantować optymalną dostępność do diagnostyki i leczenia chorych na nowotwory, są tam zapisane - mówi.
Jego zdaniem w systemie potrzebne są odważne zmiany, związane nie tylko z finansowaniem, lecz również z reorganizacją. Należy stawiać na kompleksowość i jakość, zarówno jeśli chodzi o diagnozę, leczenie, jak i życie pacjentów po terapii.
- To jest proces, który został formalnie ogłoszony w orędziu pana premiera i potem został podjęty przez pana ministra. Trzeba dać im czas, żeby to zrealizować - mówi prezes PUO.
W swoim exposé premier Mateusz Morawiecki zapowiedział powołanie Narodowego Instytutu Onkologicznego. Minister Łukasz Szumowski mówi zaś o utworzeniu w regionach sieci ośrodków referencyjnych, które odpowiadałyby za to, aby droga pacjenta od lekarza rodzinnego przez szpital powiatowy do placówki specjalistycznej (i odwrotnie) była prosta i szybka.
Jest to zgodne z zalecaniami ekspertów, którzy od dawna wskazują na potrzebę stworzenia sieci szpitali onkologicznych, w której główną rolę miałyby pełnić wojewódzkie centra onkologiczne koordynujące opiekę w regionie, od profilaktyki i badań diagnostycznych poprzez leczenie oraz rehabilitację pacjentów. Wśród rekomendacji powtarza się także stworzenie mechanizmu systemowego monitorowania kosztów leczenia w stosunku do skuteczności i wprowadzenie kontroli jakości jako podstawy oceny ośrodków onkologicznych.
Doktor Meder podkreśla, chorych na nowotwory powinny leczyć tylko te placówki, które biorą za nich odpowiedzialność od początku do końca - w zakresie całej diagnostyki, leczenia i rehabilitacji - i które legitymują się odpowiednimi wynikami, prowadzą ścisłą statystykę wyników leczenia i powikłań, mają odpowiednie kadry oraz infrastrukturę.
- Od tego powinno być uzależnione kontraktowanie. Oceniamy, że w tej chwili miej więcej połowa chorych trafia do ośrodków o najwyższym stopniu referencyjności, które zapewniają kompleksowość i gdzie pacjent jest pilotowany właściwie od wejścia do placówki aż do końca jego życia. Bo takie są wymogi ze względu na charakter chorób nowotworowych, które coraz częściej przyjmują charakter chorób przewlekłych - przekonuje prezes PUO.
Jak podkreśla, głównymi bolączkami naszego systemu leczenia nowotworów są nierówne szanse w szybkiej diagnostyce i leczeniu, ale także to, że polski pacjent ma dostęp zaledwie do około połowy nowatorskich terapii zarejestrowanych w UE.
- Sytuacja się poprawia i wielu pacjentów dostaje leki, które jeszcze niedawno były niedostępne, ale to ciągle nie jest to, co jest zgodne z postępem wiedzy medycznej - mówi specjalista.
Pieniądze i odwaga
Wyniki leczenia bardzo wyraźnie zależą od nakładów finansowych na służbę zdrowia w danym kraju. Zdaniem dr. Medera, biorąc pod uwagę dobrze przygotowaną kadrę lekarską oraz zasoby infrastruktury, jakie już istnieją w Polsce, moglibyśmy osiągać takie wyniki jak kraje, które przeznaczają na ochronę zdrowia 8-12 proc. PKB. - Więc jeśli my mówimy o 6 proc. za kilka lat, to oznacza, że wciąż będziemy gonić Europę. I tak jest postęp, dzięki poświęceniu lekarzy i istnieniu regionalnej sieci ośrodków onkologicznych, gdzie trafia około połowa chorych w Polsce. W ciągu ostatnich 20-30 lat średnia wyleczeń wzrosła z 30 do 45 proc. Ale my byśmy chcieli osiągać takie wyniki jak w Europie Zachodniej, bo jesteśmy do tego przygotowani merytorycznie. Musi jednak pójść za tym odpowiednie finansowanie i reorganizacja. Samo dosypanie pieniędzy niczego nie zmieni, niezbędne jest ich racjonalne wydawanie - przekonuje dr Meder.
W Strategii Walki z Rakiem mowa jest m.in. o wzmocnieniu roli lekarza POZ w diagnozowaniu nowotworów, konieczności rozwoju leczenia onkologicznego w systemie dziennym i ambulatoryjnym przy jednoczesnym ograniczeniu modelu szpitalnego, stworzeniu sieci ośrodków szybkiej diagnostyki onkologicznej.
Z kolei w raporcie NIK wskazano np., że ważną rolę mają do odegrania lekarze medycyny pracy. Eksperci utrzymują bowiem, że jedynym specjalistą, z jakim ma kontakt duża grupa obywateli (nawet 400-500 tys.), jest właśnie lekarz medycyny pracy.
W dyskusji o kierunku, w którym powinien zmierzać system leczenia nowotworów, jak mantra powtarza się hasło: profilaktyka. WHO z okazji Światowego Dnia Walki z Rakiem pokazała, jak ważna jest inwestycja w mądrą edukację - badania przesiewowe, zdrowy tryb życia.
- Jeśli w tej chwili w krajach o niskim i średnim dochodzie narodowym zainwestowalibyśmy 11 mld dol., to można by oszczędzić na leczeniu 10 razy tyle, ponad 100 mld. To pokazuje, że musi to być polityka długofalowa. Tymczasem w Polsce wciąż 70 proc. pacjentów zgłasza się na leczenie w zaawansowanej fazie choroby - mówi prezes PUO.
Przekonuje, że ludzie muszą zrozumieć, że są odpowiedzialni za swoje zdrowie, a w tym celu potrzebna jest edukacja od przedszkola.
Zdaniem dr. Medera wdrożenie kompleksowej strategii jest konieczne, bo rak będzie głównym zabójcą w XXI w., a żaden system nie wytrzyma leczenia chorób przede wszystkim w zaawansowanym stadium.
- Wstąpiła w nas nadzieja, bo jak jestem od 45 lat onkologiem, tak po raz pierwszy usłyszałem od premiera, że zdrowie będzie priorytetem. Mam nadzieję, że nie są to słowa rzucone na wiatr - konkluduje.
Agata Szczepańska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu