Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeden pracownik na dwudziestu oszczędza na emeryturę

27 czerwca 2018

Reforma emerytalna wprowadziła trzyfilarowy system oszczędzania na starość. Tyle że żaden z nich do końca nie działa. Czy osoby pracujące powinny samodzielnie gromadzić środki na przyszłość?

Tak, i to korzystając z różnych produktów. O tym, że jest to niezbędne, przekonywali autorzy reformy emerytalnej wdrożonej w 1999 r. Jej hasłem przewodnim było "Bezpieczeństwo dzięki różnorodności". Stworzenie obowiązkowego dwufilarowego systemu miało zagwarantować stopę zastąpienia na poziomie 60 proc. ostatniej pensji. Dodatkowe 40 proc. miało pochodzić z III filaru. Niestety w Polsce nadal idea dobrowolnego oszczędzania na przyszłe świadczenia nie jest popularna. Ze wszystkich form dodatkowego gromadzenia na starość w III filarze aktywnie korzysta 650 tys. zatrudnionych. W praktyce oznacza to jedną osobę na 20 pracujących. To źle, bo właśnie III filar miał zagwarantować dodatkowe 40 proc., które miałoby wyrównać różnice między emeryturą z obowiązkowego ZUS i OFE a dochodami z pracy. Największą porażką są pracownicze programy emerytalne, które tak naprawdę się nie rozwinęły. Obecnie oszczędza w nich zaledwie 350 tys. osób, a ich łączna kwota aktywów wynosi zaledwie około 7 mld zł.

W jaki sposób należy odkładać na przyszłość?

Systematycznie. Oszczędzanie na emeryturę wymaga cierpliwości i dyscypliny. Efekty bowiem można już osiągnąć, wpłacając każdego miesiąca nie mniej niż 4 proc. swoich dochodów. W praktyce oznacza to, że osoba zarabiająca dwa tysiące złotych powinna dodatkowo odprowadzić na dobrowolne konto emerytalne 80 zł. Po 40 czy 50 latach oszczędzania taka pozornie niewielka kwota umożliwi otrzymanie wyższej emerytury. Oczywiście im większa będzie odkładana kwota, tym wyższa dodatkowa emerytura. I tak naprawdę dopiero po zakończeniu aktywności zawodowej okaże się, że to właśnie te środki będą stanowić faktyczny kapitał na starość. Istnieje bowiem ryzyko, że środki w I filarze (FUS) będą wyłącznie zapisem księgowym, a wysokość wypłaty będzie zależeć od przyszłego stanu finansów publicznych.

Czy to zagwarantuje utrzymanie na emeryturze takiego samego standardu życia, jak w czasie aktywności zawodowej?

Oszczędności w III filarze mogą być ważnym uzupełnieniem środków zgromadzonych w I i II. Niestety już teraz wiadomo, że składki emerytalne oraz kapitał początkowy nie wystarczą na wypłatę wysokiego świadczenia przez ZUS. W przypadku kobiet stopa zastąpienia może wynosić zaledwie 30 proc. ostatnich zarobków. Mężczyźni mają szansę na nieco więcej, bo 40 proc. Ale to i tak niewiele, biorąc pod uwagę, że w przypadku emerytur liczonych według starych zasad wysokość świadczenia była dwa razy wyższa. I dlatego konieczne jest wyrównanie tej różnicy. I to samemu, nie oglądając się na państwo. Tylko w ten sposób faktycznie można ochronić swój aktualny poziom życia. Musimy uwierzyć, iż nasza przyszłość zależy od nas, a nie od państwa - które słabnie, ograniczając swoje wsparcie.

@RY1@i02/2013/054/i02.2013.054.183000700.802.jpg@RY2@

Wojciech Nagel, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

Notowała Bożena Wiktorowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.