Dziennik Gazeta Prawana logo

Mamy niedostatek zarządzania etycznego

3 września 2024
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Makowski: Jeśli administrację traktuje się od 30 lat jak łup polityczny, to trudno oczekiwać od urzędników, że będą się przejmować jakimiś konfliktami interesów

W czerwcu rozmawialiśmy o obrotowych drzwiach między Ministerstwem Zdrowia a firmami farmaceutycznymi. Krytykował pan powołanie na wiceszefową Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji osoby z INFARMY (Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych) w kontekście potencjalnego konfliktu interesów. Teraz wiceprezeską Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) została niedawna szefowa Public and Governmental Affairs w Astrazeneca, a Biura Komunikacji w resorcie zdrowia dotychczasowa menedżerka w dziale Public Affairs and Communication firmy Takeda. Również w ich przypadku zabrakło przerwy między pracą w sektorze prywatnym i publicznym, która według GRECO – Grupy Państw przeciwko Korupcji przy Radzie Europy powinna trwać dwa lata.

dr hab. Grzegorz Makowski, socjolog, Szkoła Główna Handlowa, Fundacji Batorego
dr hab. Grzegorz Makowski, socjolog, Szkoła Główna Handlowa, Fundacji Batorego

W polskiej administracji publicznej i polityce jest bardzo słaba świadomość, czym jest konflikt interesów, dlaczego powinno się o nim komunikować i jak nim zarządzać. Postulaty, że nasze państwo powinno sobie z nim lepiej radzić, zwłaszcza na poziomie urzędniczym, płyną od wielu lat z wielu miejsc. Co ciekawe, pod koniec czerwca, podczas konferencji organizowanej przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA), uczestniczyłem w panelu o zarządzaniu konfliktem interesów razem z szefem NFZ i wiceministrem zdrowia. Z ich wypowiedzi wynikało, że przynajmniej mają świadomość, czym jest taki konflikt i dlaczego należy mu przeciwdziałać.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.