Kosztowne "znajomości"
O tym, ile może kosztować zbytnia szczerość w sieci, przekonał się całkiem niedawno pewien 20-letni młodzieniec. Chłopak nie dostał się na wymarzony uniwersytet w Wielkiej Brytanii, bo władze tej prestiżowej uczelni... sprawdziły jego profil na Facebooku. "Przykro nam, ale do grona naszych studentów nie przyjmujemy osób, które stosują środki odurzające" - napisał uniwersytecki dziekanat w liście do zdumionego kandydata. Ten zaś po krótkim zastanowieniu przypomniał sobie, że rzeczywiście dzielił się z kolegami z sieci opisem swoich imprez suto zakrapianych alkoholem i spowitych dymem z marihuany.
Tę historyjkę opowiadają sobie ku przestrodze tegoroczni maturzyści. I choć trudno zweryfikować jej prawdziwość, jedno jest pewne: zbytnia szczerość w sieci nie popłaca. Więcej, może słono kosztować. Może przekreślić plany na przyszłość, ale też wyrządzić pokaźne straty materialne. Bo wystarczy podać "znajomym" z sieci swój numer telefonu, by dowiedzieć się, że użyli go do zawarcia jakiejś umowy. Udostępnienie adresu okazałej willi "kolegom" na Facebooku to z kolei nic innego jak kuszenie złodzieja, zwłaszcza jeśli dołożymy do tego informację o bogatych planach urlopowych na Barbadosie.
Więc gdy ktoś "znajomy", którego nazwiska w ogóle nie kojarzymy, przypomina o sobie na portalu społecznościowym, lepiej wyjść na gbura i zignorować zaproszenie. Bo przyznanie się do takiej znajomości może naprawdę słono kosztować.
@RY1@i02/2009/252/i02.2009.252.000.002b.001.jpg@RY2@
Renata Kim
Renata Kim
renata.kim@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu