Opozycja w PZPN nie godzi się z porażką
PZPN jest podzielony wewnętrznie, ale opozycja nie jest jeszcze na tyle silna, żeby skutecznie przeciwstawić się Grzegorzowi Lacie. Na następnym zjeździe może to się jednak zmienić.
Grupa przeciwna władzom związku, której nieformalnymi liderami są szef Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej Kazimierz Greń i p.o. szef dolnośląskiego ZPN Andrzej Padewski postraszyła Latę tylko na początku niedzielnych obrad - kiedy potrzebne były aż trzy tury głosowań, żeby faworyt zarządu Zdzisław Łazarczyk pokonał Jarosława Ostrowskiego w walce o przewodnictwo w obradach. Później zwolennicy zarządu PZPN wygrywali każde głosowanie. Na sali było coraz mniej zwolenników opozycji. Kiedy tuż przed 22 zaczęto głosowania nad absolutorium dla poszczególnych członków zarządu, ze 112 delegatów na sali pozostało niewiele ponad siedemdziesięciu. Większą dyscyplinę wykazywali ludzie lojalni wobec obecnych władz i bez trudu wygrywali wszystkie głosowania. Jedynym przegranym niedzielnego zgromadzenia delegatów jest prezes Odry Wodzisław Ireneusz Serwotka, który jako jedyny z członków zarządu nie dostał absolutorium i na następnym zjeździe może stracić miejsce we władzach PZPN. Sam Lato głosowanie wygrał bez trudu. Poparło go 55 delegatów, przeciwko było 17, a siedmiu się wstrzymało od głosu.
Co ciekawe, największym poparciem cieszył się główny adwersarz Laty w zarządzie - prawnik Lecha Poznań Jacek Masiota, który przy 75 głosach za nie otrzymał ani jednego przeciw.
- Ludzie nie traktują już PZPN jako partii przewodniej, jest miejsce na dyskusję, gdzie mogą spierać się różne idee - cieszył się po zjeździe Masiota, który przyznał jednak, że styl działania niektórych opozycjonistów - z Tomaszem Jagodzińskim na czele - nie przypadł mu do gustu.
Rzeczywiście ubiegłoroczny kandydat na prezesa PZPN robił wszystko, żeby uprzykrzyć życie Lacie i jego ludziom. Patrzył na ręce liczącym głosy, zgłaszał wiele wniosków formalnych. Na koniec zapowiedział, że to jeszcze nie koniec walki.
- Na następny zjazd przygotujemy ekspertyzę prawną tego, co dzisiaj słyszeliśmy od panów prawników PZPN Andrzeja Wacha i Józefa Komandzika - zapowiedział wściekły Jagodziński po jednym z kolejnych irytujących wystąpień Wacha, który za każdym razem kontrował przeciwników Laty, powołując się na różne ustępy statutów PZPN, UEFA czy FIFA. Żeby było śmieszniej, najczęściej przywoływanym przez niego był... paragraf 22 punkt 2.
Do sądu chcą iść też inni opozycjoniści. Greń uważa, że głosowanie było ustawione.
- Delegaci Arki Gdynia, GKS Bełchatów i Stali Stalowa Wola nie dostali mandatów. Lato dał je swoim ludziom i oni podnieśli je do góry podczas głosowania. Obejrzymy zjazd na wideo i dokładnie policzymy, kto ile głosów otrzymał - zapowiedział Greń. Jego sojusznik z pomorskiego ZPN Bogdan Duraj w swoich osądach był jeszcze bardziej radykalny. Według niego wszystkie głosowania były oszukane.
Greń uważa, że porażka jego zwolenników jest jedynie pozorna.
Tak naprawdę okazało się, że wśród delegatów jest pięćdziesięciu ludzi, którym nie podoba się to, co dzieje się w związku. Teraz znów będziemy jeździć po Polsce i przekonywać ludzi, że nie można godzić się na taką władzę w PZPN. Wystarczy, że znajdziemy 2000 niezadowolonych klubów. Taka liczba podpisów pozwoli nam zwołać nowy zjazd. Nie będzie trudno je znaleźć. U mnie na Podkarpaciu jest 500 klubów. Myślę, że podobną liczbę znajdziemy na Pomorzu, Dolnym Śląsku, Opolu, Warmii i Mazurach i w innych okręgach, które nas popierają. Czas będzie działać na naszą korzyść. Sądy wydadzą wyroki w sprawie fałszerstw wyborów, do których doszło w związkach w Zachodniopomorskiem i Warmińsko-Mazurskiem. Nowe wybory władz zostaną też rozpisane w świętokrzyskim ZPN. Jest nas dużo, ale będzie jeszcze więcej. Wcześniej czy później uda się skruszyć ten związkowy beton - zapowiedział Greń.
Podobnie wypowiadali się także inni delegaci, którzy wystąpili przeciwko Lacie.
- To nie jest nasza porażka. Prawie 50 działaczy opowiedziało się dziś za zmianami w związku. To pokazuje, że jest szansa. Jak nie dziś, to w przyszłości - mówił jeden z najaktywniejszych delegatów na sali, poseł PiS, Mieczysław Golba z podkarpackiego ZPN, który zapowiedział, że na najbliższych posiedzeniach sejmowej komisji sportu zainteresuje posłów nieprawidłowościami w PZPN.
Jest więc pewne, że Lato przez najbliższe miesiące nie będzie miał spokoju. Zarzutów wobec władz wciąż przybywa. Greń do sądu chce też podać szefa komisji bezpieczeństwa przy PZPN Andrzeja Bińkowskiego, który jego zdaniem miał dzwonić do bojówkarzy... Legii Warszawa, aby rozpędzili kibiców z inicjatywy "SOS dla polskiej piłki", którzy zorganizowali pikietę pod hotelem Sheraton, gdzie odbywał się niedzielny zjazd.
W nocy otrzymali telefony z pogróżkami. W efekcie protestowała tylko mała grupa kibiców. To jest olbrzymi skandal. Zgłosimy tę sprawę do prokuratury - zapowiedział Greń.
Lato na razie zachowuje spokój. Wszystkie zarzuty Grenia traktuje jako pomówienia i czeka na dowody. Kolejny zjazd PZPN może być jeszcze ciekawszy.
Grzegorz Lato 55 głosów za, 17 przeciw, 7 wstrzymało się od głosu, Antoni Piechniczek odpowiednio 48 - 23 - 6, Jan Bednarek 39 - 26 - 12, Janusz Matusiak 41 - 39 - 2, Jacek Masiota 75 - 0 - 3, Marcin Animucki 42 - 18 - 14, Stefan Antkowiak 48 - 11 - 18, Witold Dawidowski 41 - 22 - 12, Zdzisław Drobniewski 36 - 20 - 13, Zbigniew Lach 55 - 6 - 7, Stefan Majewski 46 - 8 - 22, Mirosław Malinowski 42 - 23 - 9, Edward Potok 42 - 23 - 9, Ireneusz Serwotka 30 - 36 - 12, Eugeniusz Nowak 61 - 0 - 13, Kazimierz Greń 20 - 20 - 26.
@RY1@i02/2009/249/i02.2009.249.000.019a.101.jpg@RY2@
Grzegorz Lato, mimo zwycięstwa na niedzielnym zjeździe, nie może spać spokojnie
Maciej Śmiarowski/Newspix.pl
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu