Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Z mediów mają zniknąć dyskryminujące reklamy

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Pełnomocniczka ds. równego statusu kobiet i mężczyzn Elżbieta Radziszewska zapowiada, że będzie zabiegać o wyeliminowanie seksistowskich reklam.

Minister zaczęła już spotkania z przedstawicielami świata reklamy, a w lutym chce zorganizować okrągły stół z ich udziałem. - Będę przekonywać, by zrezygnowali z produkowania spotów naruszających godność kobiet lub mężczyzn. Chcę, by dobrowolnie zadeklarowali, że nie będą stosować tego typu chwytów - tłumaczy. Marzy jej się, że podczas lutowego spotkania wszyscy twórcy reklam podpiszą kodeks dobrych praktyk i dzięki temu na zawsze znikną urągające kobietom reklamy. Takie jak plakaty reklamujące alkomaty do prywatnego użytku, na których widnieje blondynka o pokaźnym biuście i Gulczas, bohater pierwszej edycji programu "Big Brother", a obok zamieszczono hasło: "Gulczas już dmuchał, a ty?".

Na razie jednak agencje reklamowe przyjmują tę inicjatywę bez entuzjazmu. - Treści seksistowskie nie są największym problemem polskiej reklamy - mówi Przemysław Bogdanowicz, szef agencji reklamowej BBDO Warszawa. A dyrektor generalny Stowarzyszenia Agencji Reklamowych Paweł Tyszkiewicz dodaje: - Byłoby jak z dziesięcioma przykazaniami: obowiązują od ponad 2 tys. lat, ale ludzie i tak je łamią.

Tymczasem zdaniem prawnika prof. Romana Wieruszewskiego z Polskiej Akademii Nauk inicjatywa minister Radziszewskiej ma szansę powodzenia tylko pod jednym warunkiem: że twórcy reklam rzeczywiście zawrą taką umowę, a tych, którzy by ją łamali, spotykałby ostracyzm społeczny.

Pomysł wyrugowania seksistowskich reklam nie jest nowy. Przed czterema laty forsowała go bezskutecznie ówczesna pełnomocniczka rządu Magdalena Środa. - Inicjatywa pani Radziszewskiej jest godna pochwały, jednak idę o zakład, że nic z tego nie będzie - mówi dziś prof. Środa. Podobnego zdania jest Izabela Jaruga-Nowacka. - Ale to wspaniale, że po tylu miesiącach absolutnego nicnierobienia pani Radziszewska zdecydowała się na jakiekolwiek działanie - podkreśla.

Co ciekawe, zachwycone pomysłem nie są również środowiska kobiece, które od wielu miesięcy żądają dymisji Elżbiety Radziszewskiej, zarzucając jej całkowitą bezczynność. - Być może teraz zabiera się za reklamy, bo chce zrobić cokolwiek, czym mogłaby się potem chwalić - mówi Joanna Piotrowska z Feminoteki.

W tej chwili polskie środowisko reklamy kieruje się własnym wewnętrznym kodeksem postępowania. Nie ma żadnych przepisów, które regulowałyby kwestię treści reklam. Każdy obywatel może jednak zaskarżyć kontrowersyjne, w tym również seksistowskie, spoty do Komisji Etyki Reklamy. Tylko w ubiegłym roku wpłynęło 460 takich skarg.

W Europie niektóre kraje, takie jak Niemcy, Francja czy Szwecja, powołały specjalne instytucje niedopuszczające do emisji dyskryminujących reklam. Sprawę reguluje też unijna dyrektywa, która zakazuje włączania dyskryminujących treści do audiowizualnych przekazów reklamowych. Na wdrożenie jej przepisów zostały Polsce już tylko trzy tygodnie.

Anna Monkos

Anna Nalewajk

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.