Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska rodzina jest jak firma

3 lipca 2018

Badanie "Rodzice 2009" pokazuje, że Polacy nic nie wiedzą o swoich dzieciach, a rodzinę traktują zadaniowo

Rodzice nie wiedzą, kim są ich dzieci, co jest dla nich ważne i czym się zajmują w wolnym czasie - wynika z "Badania rodziców 2009". Jak twierdzi jego autor, psycholog społeczny Janusz Czapiński, to znak, że polska rodzina jest w poważnym kryzysie.

- W domu nie mówi się o uczuciach, a o zadaniach do wykonania. Rodzina stała się firmą, która ma przynosić wymierne dochody - mówi profesor Czapiński. Dorośli pytają młodych głównie o ich szkolne sukcesy, a nie mają czasu na bezinteresowną rozmowę. I dlatego nie wiedzą, jak wygląda ich prawdziwe życie. Są np. głęboko przekonani, że ich potomstwo wolny czas spędza przykładnie w domu, uprawiając sport lub chodząc na kółka zainteresowań. Rodzice zdają sobie wprawdzie sprawę, że młodzi bardzo chętnie korzystają z internetu, ale wydaje im się, że poświęcają na to najwyżej 3 godziny tygodniowo. Tymczasem to, co mówią o sobie młodzi, jest diametralnie inne - w sieci buszują aż 7 godzin w tygodniu, a zajęcia sportowe omijają szerokim łukiem. Najgorzej jednak jest z wiedzą rodziców o tym, jak się czuje ich potomstwo w szkole. Są przekonani, że nie ma tam problemu przemocy, i zaczynają się niepokoić dopiero wtedy, gdy dziecko wraca do domu ze śladami pobicia.

Skąd taka błoga nieświadomość? Zdaniem psychologów to efekt głębokich zmian w sposobie wychowania dzieci. Wynika ono z tego, że rodzice nastolatków weszli w dorosłe życie po 1989 r. i natychmiast wzięli udział w wyścigu szczurów. - Ta generacja ma z młodymi coraz bardziej partnerski stosunek, co się przejawia tym, że dają dzieciom nieograniczoną wolność. Zarazem jednak przerzucają na nich odpowiedzialność i z tej wolności potem je rozliczają - mówi psycholog Małgorzata Ohme. I wspomina, że kiedy brała udział w warsztatach z młodzieżą licealną, nastolatki opowiadały jej, że najbardziej brakuje im kontaktu z rodzicami. Bo wszystko inne mają: pieniądze, wolność, ale nie doświadczyli wspólnych rozmów czy zabawy. - A kiedy pytałam, jak się czują, byli zdziwieni. Bo nikt ich o to nie pyta. Zwykle są rozliczani z praktycznych i formalnych spraw, takich jak osiągnięcia w szkole - mówi Ohme. Jej zdaniem dzisiejsi rodzice chcą być cool, ale ich dzieci na tym cierpią.

@RY1@i02/2009/187/i02.2009.187.000.009a.101.jpg@RY2@

Opinie dzieci i rodziców na temat przemocy, szkoły i sposobów spędzania czasu

klara.klinger@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.