Nie ukrywajmy przed dziećmi, że śmierć istnieje
Trzyletni syn nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Ale córki mają 9 i 14 lat i świadomie uczestniczą w tych wydarzeniach. Od początku razem z mężem rozmawialiśmy z nimi o katastrofie, odpowiadaliśmy na pytania. Całą rodziną byliśmy w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim, gdy do Polski przywieziono trumnę z ciałem prezydenta. W ten sposób oswajaliśmy córki z tą tragedią. Dzieci nie można wychowywać w nierealistycznej bajce, izolować od takich wydarzeń.
To kwestia wrażliwości, charakteru i wieku. Nawet kilkulatki doskonale wiedzą i czują, że dzieje się coś złego. Ale nie demonizujmy. Dzieci do 10., 11. roku życia są pogrążone we własnym świecie. Bardziej absorbują je szkolne problemy niż tragedie z telewizora. Wydarzenia, które ich nie dotykają, są na dalszym planie. Jeśli dziecko będzie poruszone, przestraszone, samo zacznie zadawać pytania.
Śmierć jest dla wielu rodziców tematem tabu, wielu unika tematu, by chronić swoje dzieci. Ale od takich tematów nie da się uciec. Teraz może być dobry moment, żeby porozmawiać z nimi o patriotyzmie, państwie i oczywiście o śmierci. Ale nie bądźmy nadgorliwi, nie katujmy dzieci, nie urządzajmy na siłę pogadanek.
To kwestia światopoglądu. Bez względu na to, czy wierzymy, że śmierć jest końcem ludzkiego istnienia, czy też początkiem nowego, powinniśmy mówić dzieciom prawdę. Nie wykręcać się od pytań, nie zbywać. Przygotować je na to, że śmierć jest nieodłącznym elementem naszego życia. Wytłumaczyć, że takim wydarzeniom towarzyszą ból, smutek, a nawet złość. Będzie im wtedy łatwiej zrozumieć, gdy śmierć dotknie kogoś bliskiego.
, psycholog
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu