Sędzia to Bóg, a dziecko to kolejny numer sprawy
Sprawy o adopcję trwają za długo, a sędziowie rodzinni nie odwiedzają domów dziecka - wytykają rodzice adopcyjni, którzy założyli portal Twoja-Adopcja.pl.
Dwa tygodnie temu rozpoczęliśmy akcję, której celem jest usprawnienie systemu adopcyjnego. W naszych artykułach opisywaliśmy problemy dzieci skazanych na życie w domach dziecka. Choć większość z nich ma oboje rodziców, musiały opuścić dom, bo były ofiarami przemocy, rodzice byli uzależnieni od alkoholu albo narkotyków. Jednak choć sąd odebrał tym ludziom dzieci, pozostawił im prawa rodzicielskie. A tym samym skazał dzieci na dom dziecka, bez szans na adopcję. Pisaliśmy o złym podejściu wielu sędziów rodzinnych, którzy orzekają, tak jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że od ich decyzji zależy dlasze życie konkretnego dziecka. Oddaliśmy też głos osobom odpowiedzialnym za sprawy adopcji sprawy - rzecznikowi praw dziecka, ministrowi sprawiedliwości. "Nareszcie poważne media zaczęły poruszać te niemedialne tematy" - komentowali nasze publikacje rodzice adopcyjni, którzy założyli forum Twoja-Adopcja.pl.
Ministerstwo Sprawiedliwości broni systemu. Szef resortu Krzysztof Kwiatkowski na poparcie swoich tez przedstawiał na łamach DGP ministerialne statystyki, z których wynika, że sytuacja adopcyjna wcale nie jest fatalna. Resort chwalił się m.in. tym, że z roku na rok spada liczba skarg na sądy rodzinne. Rodzice adopcyjni twierdzą jednak, że starający się o dziecko nie skarżą się ze strachu.
● "Sędzia to Bóg, od którego zależy los dziecka. Jeden sędzia załatwia sprawę szybko, drugi nie, bo kodeks rodzinny i opiekuńczy nie precyzuje, jakie czynności w jakim terminie muszą zostać wykonane. Wszystko zależy od człowieka w todze".
● "Dzieci porzucone to tylko kolejne akta kolejnej sprawy, którą trzeba załatwić prędzej czy później. Zwykle później".
● "Przecież wszyscy już się nauczyli, że jak zadrą z sędzią, to nic dziecku w sądzie nie załatwią. Dla pracowników ośrodków adopcyjnych, opiekunów prawnych, dyrektorów placówek sędzia jest ważniejszy od papieża, jeśli ma się z nim dobry kontakt, można coś wybłagać dla dzieciaków. Jeśli nie, to skarżyć się można do samego Pana Boga".
● "Zadzwoniłem do trzech domów dziecka, w dwóch nigdy nie widzieli żadnego sędziego. W jednym był 15 lat temu".
Rodzice adopcyjni podkreślają, że największym problemem polskiej adopcji jest nieprzestrzeganie istniejących przepisów prawa. Dlatego też rozpoczynając naszą akcję, nie domagaliśmy się zmian w prawie, a w podejściu sędziów. Także do kwestii czasu.
Procedury adopcyjne nierzadko ciągną się latami. Choć według statystyk resortu sprawiedliwości sprawy te załatwia się w polskich sądach przeciętnie w trzy i pół miesiąca. Rodzice z portalu Twoja-Adopcja.pl zwracają też uwagę na problem tzw. okien życia. To stracona szansa na szybką adopcję.
● "Wystarczy spojrzeć na sprawy o adopcję ze wskazaniem, gdzie kodeks rodzinny i opiekuńczy jasno określa, że sąd musi mieć ocenę kandydatów na rodziców z ośrodka adopcyjno-opiekuńczego. Ale sędziowie ich nie wymagają, a czasem orzekają adopcję ze wskazaniem mimo negatywnej oceny ośrodka".
● "Trzy i pół miesiąca to okres krótki. Jednak te statystyki obejmują tylko czas od złożenia wniosku o adopcję do sądu rodzinnego po orzeczenie przysposobienia. Dla zorientowanych to tylko końcówka cierniowej drogi dziecka do nowej rodziny".
● "Zostawienie dziecka w oknie życia to porzucenie, czyli przestępstwo, a przestępcę trzeba złapać. Kolejna fikcja. Zakłada się teczkę, rozpoczyna śledztwo, a potem umarza dochodzenie z powodu niewykrycia sprawcy. A czas leci. Dzieci czekają. Rodzice adopcyjni czekają. No, ale prawo to prawo. Może czas je zmienić?".
anna.monkos@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu