Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Łomża nie chce u siebie Czeczenów

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zwolennicy likwidacji ośrodka dla uchodźców w Łomży rozkręcają kampanię przeciwko Czeczenom.

Miasto zostało zasypane obraźliwymi ulotkami. Pracownicy ośrodka i pozarządowych organizacji pomagających uchodźcom obawiają się eskalacji konfliktu.

"Nie chcemy was tu!" - czeczeńskie nastolatki z Gimnazjum nr 3 w Łomży czytają rosyjski napis na niewielkiej naklejce, chowają ją do kieszeni i niosą do ośrodka dla uchodźców przy ul. Wesołej, żeby pokazać obraźliwy świstek rodzicom. - Koledzy się z nas śmieją, przezywają od nierobów - mówią.

- Codziennie przychodzą do nas ludzie na skargę. Jedni się boją, inni są wściekli - mówi zdenerwowana Larisa Suleymanova, Czeczenka z punktu informacyjnego dla uchodźców w Łomży. Bo obraźliwe ulotki od kilku dni napotkać można w całym mieście. Ktoś zostawia je w sklepach, w autobusach, jedna osoba znalazła nawet taką ulotkę przyklejoną nad wejściem do szpitala.

Ulotki to prawdopodobnie dzieło zwolenników likwidacji łomżyńskiego ośrodka dla uchodźców. - Powiedzieli, że dają władzom czas do końca lutego, potem podejmą drastyczne środki - mówi Malika Abdoulvakhabova, wiceprezes z Fundacji Ocalenie.

We wrześniu 2009 roku pomysł likwidacji ośrodka rzucił poseł PiS z Łomży Lech Kołakowski. Pod petycją podpisało się około 800 mieszkańców miasta. - Czeczeni to łomżyńska plaga, kradną, kręcą się po mieście wieczorami i zaczepiają młode dziewczyny. Żaden się za uczciwą robotę nie weźmie - denerwuje się właściciel jednego ze sklepików. Nie chce podawać swojego nazwiska, bo jak mówi, nie ma się co narażać. Parę dni po tym, jak media opisały propozycję Kołakowskiego, w Łomży pobito dwie Czeczenki. Zaatakował je młody mężczyzna. Bił, kopał i krzyczał: "Taliban do Czeczenii". Do ośrodka musiała jechać ekipa negocjatorów, gasić nastroje odwetowe. - Ludzie zaczynają się buntować. Boją się, ale też nie zamierzają siedzieć cicho. Gdyby mnie ktoś obraził, też nie wahałabym się dać mu w gębę - mówi Abdoulvakhabova.

W łomżyńskim ośrodku mieszka 128 cudzoziemców. Większość to Czeczeni i Gruzini. Fundacja Ocalenie szacuje, że oprócz nich w Łomży może żyć około 500 Czeczenów. Według zwolenników likwidacji ośrodka jest ich dwa razy więcej. - Miasta nie stać na utrzymanie tak dużej liczby cudzoziemców. Ośrodki powinno się tworzyć w bogatszych gminach. Tu trudno o pracę, mieszkanie. Poza tym oni są tu skoszarowani w fatalnych warunkach, nie będą mieli szansy na integrację - tłumaczy poseł Kołakowski.

W swojej petycji mieszkańcy pisali o poczuciu zagrożenia i rosnącej przestępczości. Zarzucali też uchodźcom, że zabierają pracę Polakom i sprzedają narkotyki. - Zdarza się, że Czeczeni popełniają drobne wykroczenia, ale w porównaniu z przestępstwami naszych obywateli to niewielkie utrapienie - zapewnia Sławomir Dąbrowski z Komendy Miejskiej Policji w Łomży.

Rzeczniczka Urzędu ds. Cudzoziemców Ewa Piechota: - Staramy się też nie wysyłać do tego ośrodka mniej osób, żeby nie zaogniać konfliktu.

Decyzji o likwidacji ośrodka na razie nie będzie. Umowa z najemcą kończy się w czerwcu.

@RY1@i02/2010/039/i02.2010.039.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Marcin Onufryjuk/Agencja Gazeta

Obchody Dni Kaukazu w łomżyńskim ośrodku, 15 grudnia 2009 roku

Barbara Sowa

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.