Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Urszula postawiła się na straconej pozycji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Dla tak silnej faworytki, za jaką w Melbourne uważana jest Serena Williams, wygranie pierwszych rund to formalność. Najgorsze, że taki punkt widzenia przyjęła chyba także jej rywalka, czyli Urszula Radwańska.

Przegrać z Sereną - świetnie przygotowaną liderką rankingu, która na dodatek broni tytułu - to żaden wstyd. Takiego doświadczenia nie mają na swoim koncie chyba tylko tenisistki, które nigdy się z Amerykanką nie spotkały. Ale Urszula z góry postawiła się na straconej pozycji, wyszła na kort spięta i nie była w stanie zaprezentować tego, co potrafi. Zupełnie, jakby przegrała z Sereną we własnej głowie, jeszcze zanim po 72 minutach na korcie stało się to naprawdę (2:6, 1:6).

- Miałem dla Uli jedną radę, żeby starała się zagrać, a nie wygrać. Żeby wyszła na kort uśmiechnięta i pokazała piękny tenis. Niestety Ula z rad nie skorzystała. Szkoda. To była wielka szansa, nie na to, żeby wygrać, ale żeby się z dobrej strony pokazać. Jak Kirsten Flipkens, która wcale nie oddała łatwo skóry, mimo że też była skazana na porażkę z Justine Henin - mówił Wojciech Fibak, który śledzi Australian Open z domu we francuskich Alpach.

Kibice zdruzgotani porażką młodszej z sióstr Radwańskich musieli szybko przenieść się z Rod Laver Arena na jeden z najodleglejszych kortów bocznych - numer 14, żeby dopingować Łukasza Kubota. Tenisista, który dopiero w wieku 27 lat był w stanie zrealizować swój potencjał i awansować do pierwszej setki rankingu singlistów, nie zawiódł. Gładko pokonał Niemca Mischę Zvereva 6:3, 6:3, 6:3.

- Wierzyłem, że Łukasz wygra, ale stawiałbym raczej na pięć setów niż trzy - przyznał Fibak. - Jego sytuacja jest korzystna, pierwszy rozstawiony gracz, na którego mógł trafić, Tommy Robredo, właśnie odpadł. Teraz dopiero w III rundzie może trafić na Michaiła Jużnego, a on nie jest poza zasięgiem. Zanosi się na wyrównanie, a nawet pobicie naszego męskiego rekordu. W Australii Polacy właściwie nie istnieli, baliśmy się tego słońca, wiatru i hord groźnych w tych warunkach Australijczyków. Ja byłem tylko raz i dotarłem do IV rudny. Łukasz może ten wynik poprawić, chociaż teraz powinien skupić się na najbliższym meczu - dodał były tenisista.

Kubot zmierzy się teraz z Santiago Giraldo, mało znanym 22-letnim Kolumbijczykiem.

Dzień w Melbourne skończył się dla licznie przybyłej australijskiej Polonii jeszcze lepiej - Agnieszka Radwańska rozniosła Niemkę o polskich korzeniach Tatjanę Malek 6:1, 6:0. Było trochę jak w rannym meczu Urszuli, ale tym razem to Polka była stroną dominującą, którą od rywalki dzieliła przepaść. Radości ze zwycięstwa Agnieszki towarzyszy jednak obawa, aby historia się nie powtórzyła. Tydzień temu w Sydeny Polka z równym impetem przeszła pierwszą rundę, żeby zupełnie pogubić się w kolejnym meczu (choć tłumaczy ją nazwisko ówczesnej rywalki - Dinara Safina).

- To zupełnie inna sytuację. Agnieszka jest w pełni zaaklimatyzowana. Liczę na to, że naprawdę zaistnieje w tym turnieju. Jeśli ktoś teraz może ją pokonać, to tenisistka grająca mocno i precyzyjnie, powiedzmy Venus Williams, na którą może trafić z IV rundzie - mówi Fibak. Jego zdaniem następna rywalka Agnieszki, Ałła Kudriawcewa ma na to niewielkie szanse. Rosjanka zapisała się w tenisowych annałach tym, że w 2008 roku wyeliminowała z Wimbledonu Marię Szarapową. Tu po ciężkich bojach wygrała z dotychczasowym postrachem faworytek, młodziutką Melanie Oudin.

Agnieszka dziś odpoczywała, Kubot nad ranem grał w debla w parze z Oliverem Marachem.

@RY1@i02/2010/013/i02.2010.013.000.017a.001.jpg@RY2@

Urszula Radwańska nie była w stanie przeciwstawić się Serenie. Przegrała 2:6, 1:6

Fot. PAP/EPA

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.