Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Jak lider związku pomógł zwolnić związkowców

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Związkowcy z maleńkiego sanatorium w Krynicy żalą się, że w czasie ostrego konfliktu z dyrektorką placówki nie dostali żadnej pomocy od swojego pracodawcy, którym jest... największy w Polsce związek branży energetycznej.

Twierdzą, że szef Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków (ZZZE) Janusz Śniadecki nie reagował, gdy donosili mu o mobbingu, jakiego dopuszczała się dyrektorka. Co więcej, dał jej związkowego prawnika, by mogła bronić się w sądzie.

Janusz Śniadecki to związkowiec z krwi i kości. Ten wicelider Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Grupy Energetycznej Enea i szef ZZZE nie pozostawi bez ostrej krytyki żadnego posunięcia zarządu Enei. Gdy tylko rząd podejmuje temat prywatyzacji sektora energetycznego, natychmiast grozi strajkiem. Ale to tylko jedno oblicze Śniadeckiego, który jest także pracodawcą. I zdarza się, że w tej roli zapomina o wzniosłych związkowych hasłach, do których lubi się odwoływać w wywiadach prasowych. To za jego wiedzą kierownictwo należącego do ZZZE sanatorium Energetyk w Krynicy-Zdroju mobbingowało pracowników i z naruszeniem prawa wyrzucało ich z pracy, co potwierdził sąd. Choć pracownicy wielokrotnie zwracali się do Śniadeckiego o pomoc, słyszeli jedynie wyrazy ubolewania i zapewnienia o jego trosce.

Sprawa sięga 2005 r., gdy nowym dyrektorem sanatorium Energetyk została Danuta Książek. Z działającym w sanatorium związkiem zawodowym pani dyrektor od początku nie zamierzała współpracować. Sprawę postawiła jasno w rozmowie z zarządem organizacji: jeżeli związek będzie nadal działał, to pracownicy pójdą na bruk. "To będzie wasza wina, a ludzie wam tego nie wybaczą - oświadczyła twardo Książek, sugerując niedwuznacznie rozwiązanie organizacji związkowej.

Związkowcy rady jednak nie posłuchali. Wtedy Danuta Książek postanowiła rozbić organizację w inny sposób. - Zaczęły się wyzwiska, ośmieszanie, sugerowanie choroby psychicznej - opowiada jedna z ówczesnych liderek związkowych w Energetyku. Kobieta po kilku miesiącach publicznych upokorzeń razem z koleżanką skierowała w 2006 r. do sądu pracy sprawę o mobbing. Niedawno ją wygrały. Sąd orzekł, że dyrektor Książek używała wobec pracowników słów wulgarnych, obraźliwych, poniżających, i nakazał wypłacenie im odszkodowania.

Zanim doszło jednak do rozstrzygnięcia przed sądem, kobiety zwracały się z prośbą o interwencję do Janusza Śniadeckiego. Bezskutecznie. "Muszę podkreślić, że nie do mnie należy ocena zasadności działań podejmowanych przez Panią Dyrektor" - pisał Śniadecki w liście do jednego z pracowników.

Dlaczego w tej sprawie nie był równie stanowczy, jak bywa wtedy, gdy jako związkowiec walczy z zarządem Enei? Pytany o to Śniadecki odmówił komentarza. Tymczasem z naszych informacji wynika, że kierowany przez niego związek zapewnił pomoc prawną, tyle że nie pracownikom sanatorium, ale... dyrekcji. Dyrektor Książek reprezentował przed sądem prawnik zrzeszenia.

Sprawa o mobbing pracownic trafiała do kolejnych instancji, które za każdym razem orzekały na ich korzyść. Wtedy dyrektor Danuta Książek postanowiła pójść na całość. Jedną z liderek związku wyrzuciła z pracy dyscyplinarnie, a resztę zarządu zwolniła za porozumieniem stron. Ta sprawa kilka miesięcy temu trafiła na wokandę i po raz kolejny sąd przyznał rację pracownikom. Uznał jednak, że konflikt jest tak poważny, że nie ma sensu przywracać zwolnionych do pracy. Nakazał jedynie wypłacenie im odszkodowania.

Teraz w sanatorium Energetyk zapanował spokój. Nic dziwnego: nie ma tam już związku zawodowego. Jak przekonywała w jednym z wywiadów dyrektor Książek, związku nie ma, bo pracownicy nie czują takiej potrzeby. Zadowolony jest też szef ZZZE Janusz Śniadecki, bo zamiast rozpatrywać donosy pracowników skarżących się na mobbing, ma więcej czasu na rozmowy z dziennikarzami. Nadal przekonuje, że jego priorytetem jest ochrona miejsc pracy.

@RY1@i02/2010/011/i02.2010.011.000.006a.001.jpg@RY2@

Janusz Śniadecki na spotkaniu związku w 2005 r.

Fot MZZP ENEA

artur.grabek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.