Premia za opóźnienia
Mimo opóźnień w budowie Stadionu Narodowego wynagrodzenie członków zarządu Narodowego Centrum Sportu wzrosło w trzy lata o 266 proc. A oprócz tego dostawali jeszcze trzynastki.
- Prezes jednorazowo otrzymał dodatkowe wynagrodzenie w wysokości dwukrotności wynagrodzenia zasadniczego za lata 2009 i 2010. Wiceprezesi w latach 2009 - 2010 dostali dodatkowe wynagrodzenie roczne w wysokości jednego wynagrodzenia miesięcznego - przyznaje Daria Kulińska, rzeczniczka prasowa NCS.
Ale mimo pytań z naszej strony ani NCS, ani Ministerstwo Sportu i Turystyki nie chciały ujawnić konkretnych kwot, jakie wypłącono Rafałowi Kaplerowi, prezesowi NCS, i pozostałym członkom zarządu. - Ja nie wiem - mówi Jakub Karpiński, rzecznik prasowy resortu sportu.
Na podstawie raportu Najwyższej Izby Kontroli ustaliliśmy jednak, jak szybko rosną pensje członków zarządu NCS. A tempo jest doprawdy niezwykłe. W 2008 r. zarobili 377,3 tys. zł. W 2009 r. - 682,5 tys. zł. A już w 2010 r. - 1,05 mln zł. Oznacza to wzrost tylko w ciągu trzech lat o 266 proc. W tym czasie przeciętne pensje w Polsce rosły nieporównywalnie wolniej. W 2009 r. realnie o 2,1 proc., a w 2010 r. o 1,5 proc.
Zarobki szefów NCS mogą jeszcze poszybować w górę - w kontraktach są klauzule o premiach. - Część premii dla zarządu może być wypłacona po uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie stadionu, pozostała po zakończeniu Euro 2012 - ujawnia Daria Kulińska.
I teraz też nie chce powiedzieć, jakie kwoty wchodzą w grę.
mast
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu