Dziennik Gazeta Prawana logo

Polak i Rosjanin. Wspólnota lemingów

28 czerwca 2018

Niemieckie pokolenie Golfa i francuskie bobo są bogatsze od polskiego i rosyjskiego przedstawiciela tej grupy. Niemcy nie są już zapatrzeni w gadżety i oszczędzają. Francuzi z kolei nie jeżdżą do Hurgady, tylko wolą wczasy w kraju

W zestawieniu z zagranicznym odpowiednikiem leming polski i rosyjski narodziły się najpóźniej. Pokolenie Golfa to debata z roku 2000. Wydana wówczas powieść 30-letniego dziennikarza była przewrotnym i dowcipnym obrazem grupy wyodrębnionej z młodej niemieckiej klasy średniej wychowanej w atmosferze zachodnioniemieckiego dobrobytu lat 80. Stąd właśnie tytułowy Volkswagen Golf, który był przez dekady pojazdem najchętniej kupowanym przez tamtejsze mieszczaństwo. Florian Illies portretował swoich rówieśników jako nastawionych na konsumpcję hedonistów, którzy zamiast angażować się w sprawy społeczne (tak jak pokolenie lewicowej rewolty 1968 r.), wolą licytować się modnymi markami ubrań, gadżetów czy nawet piór wiecznych. Golfiarzom jest kompletnie obojętne, czy głosują na socjaldemokratów, czy też konserwatystów. Byleby tylko zachować wygodne status quo. Jak pisaliśmy wcześniej, ta rozrzutność zakończyła się wraz z pogorszeniem się sytuacji w RFN po 2000 r. Dziś pokolenie Golfa znów zarabia dobrze - od 3400 euro do nawet 17 tys. euro miesięcznie, czyli od prawie 14 tys. zł do prawie 70 tys. zł (jeśli zajmuje kierownicze stanowisko). Zjawisko długotrwałego bezrobocia dla tej grupy właściwie nie istnieje. W porównaniu jednak do polskiego leminga niemiecki nie konsumuje dużo i unika zaciągania kredytów. Mimo że jest wyraźnie bogatszy.

Rosyjski ofisnyj płankton, którego określa się również mianem banderloga w porównaniu do Niemca jest biedakiem. Bliżej mu pod tym względem do polskiego leminga, który zarabia średnio 4300 zł (dane GUS, tyle średnio zarabia specjalista z wyższym wykształceniem, czyli potencjalnie sales manager czy sales representative, z których rekrutuje się polski leming).

Jak twierdzi w rozmowie z DGP politolog Aleksiej Makarkin, banderlodzy stanowią mniej niż 10 proc. rosyjskiego społeczeństwa i mieszkają głównie w miastach powyżej 1 mln mieszkańców. To ludzie w wieku 24 do 54 (szacunki Centrum Lewady). Według Rosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VCIOM) są to głównie przedstawiciele trzech zawodów - tzw. kreatywna klasa (przedsiębiorcy), pracownicy biurowi i studiująca młodzież. Ponad 80 proc. biurowego planktonu jest zadowolone ze swoich dochodów (średnio 30 tys. rubli miesięcznie, czyli ok. 3 tys. zł). Centrum Lewady przebadało preferencje polityczne banderlogów: 70 proc. głosuje na ugrupowania liberalne i demokratyczne, reszta popiera komunistów. Rosyjski leming podobnie jak polski najchętniej spędza urlop w Turcji i Hiszpanii. Popularnym kierunkiem dla bogatszej części tej grupy jest Tajlandia. Jak mówi DGP politolog Paweł Salin, symbolem banderlogów jest pisarz Wiktor Pieliewin, który specjalizuje się w politycznej satyrze. Plankton gardzi jednak popularnym wśród polskich kolegów Paulo Coelho. Każdy szanujący się banderlog, podobnie jak polski leming - ma konto na Facebooku bądź jego rosyjskim odpowiedniku - Vkontakte.ru. Z badań agencji SmartMarketing wynika, że Rosjanin tak jak Polak deklaruje uwielbienie dla iPhonea i iPada firmy Apple.

Generacja bobo we Francji mocno różni się od swoich słowiańskich odpowiedników. Przede wszystkim jest oczytana i zamożna. Średnie zarobki bobo to 2700 euro, czyli nieco ponad 11 tys. zł. Jeśli chodzi o oczytanie, osoba z omawianej grupy społecznej kupuje średnio 31 pozycji rocznie. Różnice między bobo a lemingiem z Polski dotyczą również sposobu, w jaki spędza urlop. O ile Polak wybiera Hurgadę, Turcję lub Wyspy Kanaryjskie, bobo woli zostać w ojczyźnie. Zaledwie 28 proc. wspomnianej kategorii Francuzów wyjeżdża na urlop za granicę, choć to i tak prawie trzykrotnie wyższy odsetek niż ogólnie wśród Francuzów. Jeśli już w pierwszej kolejności decyduje się na Hiszpanię, na drugim miejscu są Włochy, dalej Grecja i Turcja. Inaczej jest w Wielkiej Brytanii - tamtejszym odpowiednkiem leminga mogliby być przedstawiciele aspirującej niższej klasy średniej, pracujący jako handlowcy, niższy specjaliści, którzy nazywani są "Mondeo man". Zarabiają średnio ok. 550 funtów tygodniowo. Oni zapatrzeni są przede wszystkim w wyższe od siebie warstwy społeczne, do których chcieliby należeć, a nie we wzorce zagraniczne.

4,3 tys. zł tyle według GUS średnio zarabia polski leming

3 tys. zł to zarobki jego rosyjskiego odpowiednika

14 tys. zł to najniższe zarobki niemieckiego leminga z pokolenia VW Golfa

Nino Dżikija

Rafał Woś

Bartłomiej Niedziński

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.