Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Studia prostą drogą do bezrobocia

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Nigdy wcześniej nie mieliśmy w Polsce tak wielu osób bez pracy mających wyższe wykształcenie jak obecnie. A będzie ich przybywać, bo na rynek wciąż wchodzą nowi absolwenci z wyżu demograficznego lat 80.

W końcu czerwca w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 2 mln bezrobotnych. Wśród nich ponad 216 tys. miało dyplom wyższej uczelni. To rekord. Nigdy w poprzednich latach nie było tak dużo osób bez zajęcia w połowie roku - wynika z danych resortu pracy. Co ważne, wśród nich aż 66 tys. szuka pracy ponad rok, w tym 26 tys. ponad dwa lata.

Taki wzrost bezrobocia wśród osób z dyplomami ma wiele przyczyn. - To efekt między innymi złej struktury kształcenia. Nadal uczelnie opuszcza dużo socjologów, historyków, politologów czy speców od marketingu lub zarządzania. A pracodawcy ich nie potrzebują, bo rynek takich zawodów jest już nasycony na wiele lat - ocenia Piotr Rogowiecki, ekspert organizacji Pracodawcy RP. Dodaje, że ponadto szybkiemu rozwojowi edukacji nie towarzyszy odpowiednia jakość kształcenia. Zgadza się z tym Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. - Do osób z wyższym wykształceniem zalicza się te, które ukończyły studia licencjackie. Niestety poziom kształcenia na nich jest czasem dość niski - uważa Wojciechowski.

Ale to nie wszystko. - Młode osoby po studiach nie mają często praktycznego doświadczenia zawodowego, ich wiedza jest na ogół głównie teoretyczna. Dlatego pracodawcy wolą zatrudniać tych, którzy już pracowali. Nie mają z tym kłopotów, gdyż bezrobocie jest duże i dotyczy także osób nawet z długą karierą zawodową - podkreśla Rogowiecki.

Do tego, gdy sytuacja na rynku pracy jest zła, osoby z wyższym wykształceniem są mniej konkurencyjne. - Absolwentom uczelni trudniej jest znaleźć pracę również dlatego, że mają często wyższe oczekiwania płacowe niż osoby, które ukończyły technikum kształcące także umiejętności praktyczne - dodaje Wojciechowski.

Problem jest trudny do rozwiązania, bo nie tylko państwo ma wpływ na strukturę i jakość kształcenia. - Edukacją zajmują się także uczelnie prywatne. A one często ulegają m.in. modom na pewne kierunki, na które nie ma zapotrzebowania w gospodarce - podkreśla prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Trzeba również pamiętać o tym, że nie wszyscy bezrobotni z wyższym wykształceniem rejestrują się w urzędach pracy. Jedni są zbyt ambitni, aby to robić, a inni wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu płatnego zajęcia. Ale z drugiej strony do rejestracji w pośredniakach zachęca absolwentów uczelni to, że stwarza im to szansę na staż u pracodawcy finansowany przez urząd pracy. Ponadto ci, którzy mają pomysł na własny biznes, mogą uzyskać w tym urzędzie środki na jego realizację.

Perspektywy nie są dobre. Bezrobotnych z wyższym wykształceniem będzie przybywać, ponieważ na rynek pracy nadal wchodzą osoby z wyżu demograficznego z lat osiemdziesiątych, które masowo podejmowały studia.

W dodatku wolnych miejsc pracy jest jak na lekarstwo, bo przedsiębiorcy tworzą ich mało przy niepewnej i pogarszającej się koniunkturze gospodarczej. A to przede wszystkim efekt kyzysu, który obejmuje coraz więcej krajów Unii Europejskiej.

@RY1@i02/2012/153/i02.2012.153.00000040c.802.jpg@RY2@

Bezrobotni według poziomu wykształcenia

Janusz K. Kowalski

janusz.kowalski4@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.