Jak telewizja ograła loterią polskich kibiców
Konkurs TVP był szyty grubymi nićmi. Miał być nadzór resortu finansów, ale sms-y wysyłaliśmy na własne ryzyko
Podczas piłkarskich mistrzostw świata w RPA dwa lata temu na antenach TVP intensywnie promowano "Mistrzowską loterię". Do wygrania były m.in. volvo s40. Przebieg SMS-owej gry gwarantować miała TVP pod nadzorem Ministerstwa Finansów. I jedno, i drugie okazało się nieprawdą.
- Odnosząc się do podawanych w spotach telewizyjnych informacji dotyczących nadzoru Ministerstwa Finansów nad loterią, należy wyjaśnić, że jest to pomyłka - przyznawał później prawnik organizatora loterii, spółki MobileFormats.
- Spot reklamowy zawierający informację, że organem nadzorującym loterię jest minister finansów, nie zawierał w swojej treści sformułowania, że jest to "jedyna loteria nadzorowana przez Ministerstwo Finansów" - tłumaczy nam dziś enigmatycznie Radosław Całka z MobileFormats.
Nadzoru takiego mieć jednak nie mogła, tak jak nie ma go żadna loteria w kraju - resort w ogóle nie prowadzi tego typu działalności. A to oznacza, że SMS-y wysyłamy w znacznym stopniu na własne ryzyko.
W ciągu 42 dni trwania loterii telewizja wyemitowała ponad 1043 spoty, wiele z nich w czasie najlepszej oglądalności - przed meczami, w przerwach i zaraz po meczach. Publicznego nadawcę do emisji zobowiązywała umowa z MobileFormats. Twarzami promującymi loterię byli znani prezenterzy TVP, m.in. Maciej Kurzajewski i Paulina Chylewska. - To dodatkowo uwiarygodniło cały projekt - przyznaje Agnieszka Dominiak z TVP. Celem nadawcy było zaś... podniesienie oglądalności seriali.
W konkursie niejasność goni niejasność. Wedle nadawanych reklam pula nagród przekraczała 1,5 mln zł: wchodziło do niej kilkanaście samochodów i 900 tys. zł nagród finansowych.
- Tymczasem zgodnie z regulaminem pula wynosiła tylko 900 tys. zł - wskazuje nieścisłość nasz czytelnik Jerzy Kucharski.
Kiedy dowiedział się, że mimo SMS-owych gratulacji samochodu jednak nie wygrał, nabrał wątpliwości co do rzetelności organizatorów. Choćby dlatego że wiadomości o losowaniach przychodziły nie w te dni, w które zgodnie z regulaminem miały się one odbywać.
- Z protokołów wynika, że dwa losowania volvo i jedno nagrody pieniężnej nie odbyły się wcale - utrzymuje gracz. Za każdego SMS-a płacił blisko 5 zł. Sprawę o stracone pieniądze i zszargane nerwy skierował do sądu, w którym dochodzi 20 tys. zł z tytułu odszkodowania i zadośćuczynienia.
Na nasze pytania o finansowe rozliczenia między telewizją a MobileFormats odpowiedź telewizji jest enigmatyczna: "Z tytułu realizacji obowiązków wynikających z umowy, strony dokonały podziału przychodów uzyskanych z ww. przedsięwzięcia, przy czym podział ten stanowił jedną formę rozliczeń stron". Również druga strona umowy nie udziela informacji, zasłaniając się tajemnicą handlową.
"To ty trafiłeś volvo s40! Gratulujemy!" - pisali organizatorzy loterii firmowanej przez TVP. Nagrody jednak nie było. Nie wiadomo, czy w ogóle odbyło się losowanie
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu