Forma zatrudnienia nie może dyskryminować
Patronat
Jeden rodzaj umowy będącej podstawą zatrudnienia mógłby zakończyć podział osób świadczących pracę na tych uprzywilejowanych na etatach i tych gorszych na kontraktach śmieciowych.
Taka idea jest przedmiotem dwudniowej konferencji poświęconej dualnemu rynkowi pracy i wynikającym z tego nierównościom w dostępie do świadczeń społecznych i godnych wynagrodzeń, która rozpoczęła się wczoraj w Warszawie. Konferencję zorganizował Instytut Badań Strukturalnych, a patronat nad nią objął DGP.
Miejsce debaty na ten temat nie jest przypadkowe. W ostatnich latach Polska wysunęła się na pierwsze miejsce w Europie pod względem odsetka osób wykonujących pracę na podstawie umów niegwarantujących stabilności życiowej i zawodowej. W naszym kraju aż 26,9 proc. pracowników ma kontrakty terminowe, a oprócz tego setki tysięcy osób świadczą pracę na podstawie umów cywilnoprawnych, bardzo liczna jest też grupa samozatrudnionych, którzy zostali zmuszeni do założenia działalności gospodarczej. Polska jest też jedynym krajem UE, gdzie istnieją formy umów umożliwiające zarówno większą elastyczność, jak i niższe całkowite opodatkowanie.
- Wykorzystywanie niestandardowych rodzajów umów nie jest niczym złym, problem pojawia się wtedy, gdy w ich efekcie na rynku pracy powstają dwie odseparowane grupy zatrudnionych - wskazywał Piotr Lewandowski z IBS.
Pierwsza, uprzywilejowana, posiada umowy na czas nieokreślony i może się cieszyć małym ryzykiem utraty pracy oraz pełnym dostępem do świadczeń społecznych. Druga - nieuprzywilejowana - to osoby zatrudnione nie z własnej woli w niestandardowy sposób, np. w ramach umów o dzieło czy samozatrudnienia. Borykają się z brakiem stabilności zatrudnienia i dostępu do świadczeń społecznych oraz mniejszymi szansami awansu.
W trakcie konferencji omawiany jest pomysł wprowadzenia jednego kontraktu (single contract), czyli rozwiązania, które pozwoliłoby zastąpić obecne formy umów taką, w której zobowiązania pracodawcy i uprawnienia pracowników będą rosnąć wraz ze stażem pracy, a nie zależeć od formy zatrudnienia. Innym rozwiązaniem mogłoby być obniżenie powszechnie obowiązujących rozwiązań ochronnych prawa pracy. - Gdyby w Polsce poziom zabezpieczeń zrównano z tym obowiązującym w Danii, mogłoby to pozytywnie wpłynąć na sytuację osób zatrudnionych na umowach terminowych, bo podniosłyby się ich wynagrodzenia. Pracodawcy zyskaliby na zmniejszeniu kosztów związanych ze zwolnieniem pracownika - twierdził Jorg Peschner z niemieckiego Ministerstwa Pracy.
Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu