Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Zmiany, zmiany, a systemu ciągle brak

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

O wejście w życie nowych przepisów i ich ocenę poprosiliśmy praktyków na co dzień zajmujących się pieczą zastępczą. Podstawowe zarzuty to zbytnia obszerność i uszczegółowienie zapisów.

- W wielu krajach ustawa o pieczy zastępczej wskazuje tylko ogólne ramy opieki nad dzieckiem, zakresu pomocy rodzinom i placówkom sprawującym piecze i określa zasady, jakim powinna być ona podporządkowana, by służyć dobru dziecka - mówi Tomasz Polkowski ze stowarzyszenia "Nasz Dom". A u nas kolejne poprawki idą tak daleko, że czasami są niewykonalne. Czyżby ustawodawca nie wierzył w umiejętności osób sprawujących zastępczą pieczę?

Nadmiar kontroli przeszkadza

Opiniodawcy zgodnie potwierdzają, że najbardziej kontrowersyjny jest pomysł wprowadzenia do rodzin kolejnego kontrolera. - Niedługo dzieci będą jak zwierzątka w zoo do oglądania przez kolejnych specjalistów. I jak w takich warunkach pracować z dzieckiem. Przecież najważniejszy jest kontakt emocjonalny, a nie suche przepisy, sprawozdania - przekonują.

- Mieliśmy wątpliwości do tej nowej formy kontroli - przyznaje Edyta Wojtasińska z zarządu Koalicji na rzecz rodzinnej Pieczy Zastępczej. - Zgadzamy się, że taki kontroler może wejść do domu, w którym dziecko jest zagrożone. Ale dowolność kontroli zbyt ingeruje w życie rodziny.

Przedstawiciele organizacji pozarządowych przyznają, że część ich postulatów w ustawie zawarto. Jak choćby konieczność wysłuchania dziecka, który po wielu latach ma iść do adopcji, znowu zmienić swoje środowisko. Najbardziej chwalony jest zwrot w kierunku rodziców biologicznych, wspomaganie, poprzez asystentów rodziny, do tego, by dziecko wróciło do swojego domu.

Pomoc niespójna i niewystarczająca

Ot choćby zapis mówiący, że pomoc w rodzinach specjalistycznych może być przydzielona wówczas, gdy w rodzinie jest więcej niż troje dzieci. A inny przepis mówi o tym, że w takiej rodzinie może być najwyżej troje dzieci - podaje przykład Edyta Wojtasińska.

Za duży mankament uznają specjaliści od pieczy zastępczej zapis mówiący o tym, że usamodzielnienie wychowanka domu dziecka należy rozpocząć rok przed wyjściem z domu dziecka. Dodatkowo nacisk kładzie się na zapewnienie mieszkania i tzw. wyprawkę. Właściwie nic ustawa nie mówi o umiejętnościach przystosowania młodego człowieka do życia poza placówką do dojrzałości psychicznej.

- Mimo kolejnych poprawek i nowelizacji nadal nie ma spójnego programu pieczy zastępczej - mówi Polkowski. - Oddzielnie traktuje się pomoc dziecku, oddzielnie pomoc rodzinie. Tak się trochę miotamy. A to przecież naczynia połączone. Potrzebne jest spojrzenie holistyczne.

W większości krajów Europy istnieją tzw. plany deinstytucjonalizacyjne. Mają on zmierzać do tego, by zupełnie wyeliminować państwowe domy dziecka zastępując je rodzinnymi formami opieki. U nas na razie mówi się jedynie o zmniejszeniu liczby mieszkańców placówek. Ale na to włodarze prowadzący placówki mają jeszcze czas do 2020 r. Rodzinnych domów dziecka na razie nie przybywa. Choć są wyjątki.

Wzorowe ośrodki w Gdyni

Organizacje zajmujące się rodzicielstwem zastępczym jako przykład wskazują Gdynię. Tam jeszcze przed wejściem w życie ustawy z 2012 r. pojawili się pierwsi asystenci rodzinni. Tam też liczba mieszkańców domów dziecka zmniejszyła się o połowę. Placówki jeszcze są, ale przekształcono je w kameralne ośrodki, w których jest do 14 dzieci. Jak twierdzi zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni Franciszek Bronk, nie mogą zniknąć zupełnie. Są bowiem dzieci, które wymagają np. opieki psychiatrycznej, a domu rodzinnego nie ma.

- Nowelizacja ustawy nie była dla nas zaskoczeniem ani nowością - mówi dyrektor Bronk. - Już kilka lat temu ze środków z funduszy europejskich zatrudniliśmy asystentów rodzinnych, a z budżetu miasta dostaliśmy dodatkowe 2 mln zł na indywidualizację opieki nad dziećmi, które musiały opuścić rodzinny dom.

Gdynia stawia nie tylko na zakładanie rodzinnych domów dziecka. Najważniejsza od lat jest praca z tymi placówkami, ale też z rodzicami dzieci. O 50 proc. zwiększył się budżet na pomoc społeczną. Zatrudnionych w urzędzie jest ponad 150 osób. Są to przede wszystkim specjaliści zajmujący się pracą z rodzinami.

- Od lat robimy to, co zgodne jest teraz z duchem nowej ustawy - mówi dyrektor Bronk. - Zorganizowanie nowoczesnej i przyjaznej rodzinom pieczy zastępczej było dużym wyzwaniem, ale też jednym z celów samorządu. I chyba mamy swój sukces. Nasza praca dowiodła, że w rodzinach, nawet tych z pozoru bardzo trudnych, jest wielki potencjał. Jeśli tym ludziom poda się rękę, wskaże drogę, to są w stanie zawalczyć o siebie, dom, dzieci. Na tym chyba polega duch nowej ustawy, choć jej litera bywa skomplikowana i kosztowna.

WAŻNE

Zrobiłbym konklawe, zamknąłbym dwudziestu specjalistów i niech piszą krótką, mądrą i dobrą ustawę. Pod rządami tej zaraz będą kolejne zmiany, paragrafy, podpunkty - mówi Tomasz Polkowski

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.