Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Czas wyjść z bezdomności

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Unijny, obowiązkowy dla Polski program Natura 2000 dba o to, żeby ptaki zachowały swoje miejsca lęgowe. Ustawa o ochronie zwierząt nakazuje gminom sporządzać sprawozdania, w których muszą wyjaśniać, jak dbają o czworonogi. I zapewniać im miejsca w schroniskach - z odpowiednią powierzchnią budy i wybiegu. Pryczę i, przynajmniej teoretyczne, 3 mkw. celi ma zapewnione nawet złoczyńca, który idzie do więzienia.

Ale trzydziestokilkumilionowy kraj nad Wisłą, w którym wojny nie było od prawie 70 lat, nie potrafi poradzić sobie z kwestią mieszkaniową zwykłych ludzi. Eksmisje, w praktyce na bruk, nie są rzadkością. Za parę miesięcy przyjdzie kolejna zima. I znowu przeczytamy, że setki osób w cywilizowanym kraju zamarzły. Część społeczeństwa przyjmie to z ulgą. Bo byli to ludzie uciążliwi dla otoczenia. Bo przecież dzieci trafiły do domu dziecka, a kto by się matką nadużywającą alkoholu przejmował. Bo wzięli kredyt we frankach, a trzeba było siedzieć u rodziców. Bo mieszkali w komunalnym domu, którego przedwojenny się znalazł właściciel (a raczej jego potomkowie sprzedali posesję tym, którzy mają doświadczenie w "czyszczeniu kamienic"). Bo ktoś nielegalnie zajął pusty od kilku lat lokal, bo ktoś inny stracił pracę i nie ma czym płacić. Gminy mieszkań socjalnych mają tyle, co na lekarstwo, pomieszczeń tymczasowych do których teoretycznie należałoby wyrzucić uciążliwego lokatora - prawie wcale. Wyeksmitowanemu zostaje schronisko dla bezdomnych albo nocleg pod mostem lub w działkowej altance, czasem legowisko przy węźle ciepłowniczym.

Dostęp do mieszkania to największy nierozwiązany problem społeczny w Polsce. Nie chcę rozstrzygać, czy winne jest temu bardziej państwo, czy samorządy. Jak wynika z podanych przez komorników danych, chodzi średnio o nieco ponad jeden lokal na gminę w skali roku. Oczywiście w dużych miastach może być ich kilkadziesiąt. Wydaje mi się, że przygotowanie tylu lokali nie powinno przekroczyć możliwości finansowych samorządów i państwa. Przecież nie muszą to być nowe, pełnowartościowe mieszkania. Wystarczy toaleta na zewnątrz i zimna woda w pobliżu. I 5 mkw. pokoju na osobę. Można by zaadaptować hotele robotnicze czy kilkupokojowy lokal w starym budownictwie, przydzielić paru rodzinom. Problem zapewne jest także w tym, że takie lokale trzeba utrzymywać. Chyba jednak warto, bo wyjście z bezdomności jest trudniejsze niż wyjście z bezrobocia. I wbrew pozorom bezdomni to poważny koszt dla kraju.

Wiem, że mieszkania tracą często osoby niezaradne, które przy dużym bezrobociu pracy nie znajdą. Dlatego po dostosowaniu pierwszej partii tymczasowych lokali gmina powinna zaproponować im odpracowanie nakładów przy dostosowywaniu kolejnych pomieszczeń do wymogów lokalu tymczasowego. Zmęczeni po pracy będą "mniej awanturujący się" i może wyrwą się z marazmu spowodowanego dziedzicznym często bezrobociem. Widząc niechęć wszelkich władz do rozwiązania problemu eksmitowanych, wiem, że ta propozycja to utopia. A szkoda.

@RY1@i02/2014/049/i02.2014.049.088000100.802.jpg@RY2@

Zofia Jóźwiak redaktor prowadzący

Zofia Jóźwiak

redaktor prowadzący

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.