Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Czas na hostele dla skazanych

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

READAPTACJA Ministerstwo Sprawiedliwości rozważa uruchomienie domów przejściowych dla byłych więźniów. Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie pozwoli ograniczyć recydywę

Plany resortu zdradził wiceminister Marcin Warchoł w odpowiedzi na jedną z poselskich interpelacji. Przyznał, że MS prowadzi prace koncepcyjne nad zmianą systemu readaptacji społecznej byłych więźniów tak, by m.in. każdy z nich otrzymywał ewentualną pomoc dostosowaną do konkretnych potrzeb. Nie jest tajemnicą, że część osób opuszczających więzienia nie ma dokąd pójść. Dlatego resort rozważa uruchomienie dla nich specjalnych hosteli, w których mogliby realizować indywidualne plany readaptacyjne, sporządzone jeszcze w trakcie pobytu w zakładach karnych.

Jak wskazuje mjr Bartłomiej Turbiarz z Centralnego Zarządu Służby Więziennej, dziś również istnieje możliwość ułożenia tzw. planu wolnościowego dla skazanego, ale warunkiem jest jego zgoda na objęcie go poza murami nadzorem kuratora. - Jeśli osadzony zgłasza wychowawcy lub gdy sami zdiagnozujemy, że nie ma gdzie zamieszkać, podajemy mu adresy instytucji, do których może napisać pismo, pomagamy w załatwieniu ewentualnych formalności itp. A nawet jeżeli ktoś zwalniany z zakładu karnego deklaruje jakieś miejsce pobytu, i tak informujemy go o najbliższych noclegowniach i instytucjach pomagających osobom wychodzącym z więzień - mówi mjr Turbiarz.

Wykorzystać dobre wzorce

Jak podkreśla płk Krzysztof Olkowicz, zastępca rzecznika praw obywatelskich i były dyrektor zakładu karnego, czasem lepiej dla samego skazanego, by po wyjściu z więzienia nie wracał do dawnego miejsca zamieszkania. - Niestety często powrót do tego samego środowiska prędzej czy później kończy się ponownym łamaniem prawa - mówi płk Olkowicz, któremu koncepcja MS bardzo się podoba. - Trzeba korzystać z dobrych doświadczeń już istniejących placówek. Taki hostel dla byłych więźniów prowadzi np. stowarzyszenie "Mateusz" z Torunia. Przez ostatnie lata przewinęło się przez niego 107 byłych więźniów i żaden z nich nie powrócił na drogę przestępczą. Stworzenie sieci takich placówek byłoby fantastyczną sprawą - zaznacza płk Olkowicz.

Dziś takie placówki przeznaczone tylko dla byłych więźniów można policzyć na palcach jednej ręki. W Danii czy Holandii z powodzeniem funkcjonują one od lat. Ekspertów cieszą też zapowiedzi większej indywidualizacji polityki postpenitencjarnej. - Do nas trafiają zarówno osoby, które są w stanie stanąć na nogi po dwóch-trzech miesiącach - i one stanowią ok. 25 proc. - jak i takie z poważnymi zaburzeniami, niepotrafiące się odnaleźć w realnym świecie. I dla tych drugich powinny powstawać hostele, w których potrzebujący mogliby przebywać dłużej - twierdzi Jarosław Gawin ze stowarzyszenia Patronat, od 14 lat kierujący hostelem dla byłych więźniów w Krakowie.

Działalność stowarzyszenia jest finansowana z państwowego Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Stosowane rozporządzenie przewiduje, że środki pochodzące z funduszu mogą być wykorzystywane na udzielenie schronienia danej osobie przez trzy miesiące, a tylko w szczególnych przypadkach przez pół roku. Nie ma też mowy o finansowaniu innych potrzeb niż suchy kąt do spania. - Tymczasem większości byłych więźniów trzeba zapewnić nie tylko dach nad głową, ale też opiekę lekarza, psychologa, psychiatry czy terapeuty. Tak to się robi na Zachodzie - dodaje Jarosław Gawin.

Przełamać opór mieszkańców

Na tym etapie MS nie zdradza żadnych szczegółów planowanej reformy systemu readaptacji społecznej skazanych. - Choć kierunek myślenia jest dobry, to bez projektu trudno stwierdzić, czy rzeczywiście inicjatywa przyniesie pozytywne efekty - podkreśla prof. Stefan Lelental z Uniwersytetu Łódzkiego. I dodaje, że tworzenie hosteli dla byłych skazanych może napotkać silny opór lokalnych społeczności.

Z tego powodu np. krakowski hostel został przeniesiony do centrum miasta, gdzie anonimowość jest większa. Ale już np. Fundacja "Sławek", która także udziela pomocy byłym więźniom, funkcjonuje w małej miejscowości niedaleko Warszawy. - Początkowo również spotykaliśmy się z niechęcią, ale działając otwarcie, organizując dużo imprez także dla okolicznych mieszkańców, udało nam się to nastawienie zmienić - mówi Marek Łagodziński, prezes Fundacji "Sławek".

@RY1@i02/2016/250/i02.2016.250.183000700.801(c).jpg@RY2@

Zaludnienie zakładów karnych i aresztów śledczych

Anna Krzyżanowska

Piotr Szymaniak

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.