Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobra zmiana działa na korzyść związkowców

27 lipca 2017

Coraz więcej pracowników budżetówki, w tym urzędników, z obawy przed zwolnieniem zapisuje się do związków zawodowych. Ze względu na reformę oświatową podobne decyzje podejmują nauczyciele

Ciągłe zmiany w zasadach zatrudnienia, likwidacja konkursów na niektóre stanowiska urzędnicze, a także różnego rodzaju reorganizacje oraz łączenie urzędów powodują duże poczucie niepewności w budżetówce. Obawa o zatrudnienie sprawia, że pracownicy szukają pomocy w organizacjach związkowych.

Niepewne czasy

Od lat utarta jest opinia, że praca w administracji państwowej nie należy do bardzo dobrze płatnej, ale za to gwarantuje spokój i stabilność zatrudnienia. Za obecnej ekipy rządowej doszło do wielu zmian, a kolejne są w planach.

Jedną z pierwszych była uchwalona pod koniec 2015 r. nowelizacja ustawy o służbie cywilnej, która sprawiła, że na stanowiska kierownicze nie ogłasza się konkursu, tylko dokonuje powołania w trybie kodeksu pracy. Podobne rozwiązania wprowadzono w agencjach rolniczych, a także instytucjach wojskowych (Agencji Mienia Wojskowego). Roszady nastąpiły też w skarbówce w związku z utworzeniem Krajowej Administracji Skarbowej, a pracownicy sądów szykują się do zmian wynikających ze zmiany prawa o ustroju sądów powszechnych. Nowi prezesi powołani przez ministra sprawiedliwości mają tam dokonać przeglądu kadr.

- Jeszcze przed wetem prezydenta wielu pracowników, nawet Sądu Najwyższego, było zainteresowanych przystąpieniem do naszej organizacji i składali deklaracje. Wcześniej nikt z tego organu nie myślał o wstępowaniu do związków - przyznaje Marcin Puźniak, zastępca przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Pracowników Sądownictwa. Dodaje, że zainteresowani wstąpieniem do organizacji są pracownicy sądów administracyjnych, a wkrótce podobny trend może dotrzeć do sądów powszechnych.

- Trzeba przyznać, że ich decyzje wynikają najczęściej z obawy przed utratą pracy - stwierdza Puźniak. Otrzymuje on też sygnały, że od pewnego czasu w poszczególnych sądach zakładane są małe organizacje związkowe.

Na horyzoncie widać zbliżającą się ustawę o służbie publicznej, którą zapowiada minister Beata Kempa z kancelarii premiera. Urzędnicy obawiają się, że będzie to pretekstem do kolejnych przeglądów kadr.

Centrale związkowe korzystają na tzw. dobrej zmianie. Nowym członkom oferują pomoc prawną, a w wielu przypadkach także ochronę przed zwolnieniem, wyznaczając im funkcje działaczy.

Sześć razy więcej

Jak przekłada się to na liczbę członków?

- W 2014 r. do Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ "Solidarność" należało zaledwie tysiąc członków, a obecnie ich liczba sięga prawie 6 tys. Szacuję, że w kolejnych latach może ich być ponad 10 tys. - przekonuje Robert Barabasz, przewodniczący związku zawodowego w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim i były szef wspomnianej sekcji NSZZ.

Podkreśla, że uzwiązkowienie wśród urzędników wciąż jest bardzo niskie, ale jego zdaniem ze względu na poczucie niepewności będzie rosło. - Dodatkowo wielu urzędników chce walczyć o odmrożenie kwoty bazowej. Nie była ona podwyższana od 2009 r. - mówi związkowiec.

Jak podkreśla, im więcej urzędników będzie należało do organizacji związkowych, tym łatwiej będzie im wysuwać postulaty wobec rządzących.

Zdaniem ekspertów związkowcy powinni wykorzystać tę sytuację.

- Do urzędników powinni kierować swoje zaproszenie z informacją, co daje im przynależność związkowa - mówi prof. Bogumił Szmulik, ekspert ds. administracji publicznej. - Oczywiste jest, że urzędnicy się wahają, dlatego informacja i spotkanie z przedstawicielami związków z pewnością byłyby tu pomocne. To jest najlepszy moment, aby uzwiązkowienie w administracji wzrosło - przekonuje Szmulik.

Nie wszędzie uzwiązkowienie rośnie w tym samym tempie.

- Problem może być w małych gminach, w których niektórzy dyrektorzy traktują nas jako zło konieczne. A przecież my oferujemy także pracodawcy pomoc w sprawnym zarządzaniu urzędem w zakresie szkolenia i przestrzegania warunków bhp itp. - zauważa Lucyna Walczykowska, przewodnicząca Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ "Solidarność", która na co dzień pracuje w urzędzie miasta w Krakowie.

Reforma napędza chętnych

Podobna sytuacja jest wśród nauczycieli. Tu też reformy działają na korzyść związków. Największym zainteresowaniem cieszy się Związek Nauczycielstwa Polskiego, który liczy 246 tys. członków.

- Od marca do maja podległe nam jednostki odnotowywały znaczący wzrost liczby pracowników oświaty, którzy zapisywali się do naszej organizacji. Co roku przyjmujemy ok. 10 tys. członków, ale w tym roku spodziewamy się znacznie większej liczby - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

- Nie jestem entuzjastą tego, że zła i szkodliwa dla nauczycieli i pozostałych pracowników oświaty reforma MEN napędza nam większą liczbę członków. Wolałbym, aby zapisywały się osoby z własnej nieprzymuszonej woli, a nie z obawy przed utratą pracy. Staramy się jednak wszystkim pomagać, nawet tym, którzy dopiero zastanawiają się nad przystąpieniem do naszego związku - dodaje Broniarz.

Z uwagi na to, że wygaszanie gimnazjów będzie trwało przez trzy lata, a największe zwolnienia zapowiadają się w przyszłym roku szkolnym, dobra passa dla oświatowych związków będzie trwała w kolejnych latach.

@RY1@i02/2017/144/i02.2017.144.183000800.801(c).jpg@RY2@

Związki zawodowe w Polsce

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.