Miała być pomoc, jest utrapienie
Wniosek o 400 zł dopłaty do żłobka składa rodzic, ale pieniądze przychodzą bezpośrednio do placówki. Zamieszanie jest tak duże, że dyrektorzy instytucji opieki chcą zmiany systemu
„Nie widzimy logicznego uzasadnienia dla obecnego sposobu rozliczania dotacji, gdzie podmiot prowadzący, żłobek, jest jedynie pośrednikiem. W naszych placówkach generuje to problemy, począwszy od składania wniosku po jego rozliczanie, zwłaszcza że decyzje o przyznaniu dotacji i przelewy docierają w różnych terminach” – piszą dyrektorzy żłobków i klubów dziecięcych w petycji do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Chcą, by pieniądze trafiały na konta wnioskujących rodziców.
Przypomnijmy: od 1 kwietnia można składać wniosek o dopłatę do pobytu dziecka w żłobku. To kwota do 400 zł miesięcznie. Ma to być wsparcie dla dzieci, których nie objął rodzinny kapitał opiekuńczy. Ten przysługuje na drugie i kolejne dziecko w wieku od 12. do ukończenia 35. miesiąca życia. Podmioty prowadzące instytucje opieki dla dzieci do lat 3 są zobowiązane co miesiąc przekazywać informacje o dzieciach do nich uczęszczających – dane te są potrzebne do przyznania dofinansowania przez ZUS.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.