Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Społeczeństwo

Dzień rolniczego gniewu

Dzisiejszy strajk, w większości z ponad 500 zgłoszonych miejsc, potrwa co najmniej kilka godzin
Dzisiejszy strajk, w większości z ponad 500 zgłoszonych miejsc, potrwa co najmniej kilka godzinfot. Lech Muszyński/PAP
20 marca 2024
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

W ponad 500 miejscach w Polsce dojdzie dziś do kolejnej odsłony protestów rolników

To pierwsza masowa i zorganizowana manifestacja od czasu, gdy KE ogłosiła pakiet zmian luzujących restrykcje Zielonego Ładu. Warto zauważyć, że termin dzisiejszych pikiet znany był już wcześniej, więc nie jest bezpośrednią odpowiedzią na propozycje Brukseli, a jedynie kontynuacją wcześniej obranej przez rolników taktyki. Taktyki, która polega na cyklicznych ogólnopolskich blokadach. Ze zorganizowanym paraliżem dróg w całym kraju mieliśmy do czynienia 24 stycznia i 9 lutego, a 20 lutego i 6 marca rolnicy blokowali Warszawę. Dziś znów wracają do pomysłu manifestacji lokalnych – we wtorek wieczorem zgłoszonych było ponad 500 punktów, gdzie pojawią się rolnicy, ciągniki i biało-czerwone flagi. To znacznie więcej niż w styczniu i lutym, gdy na dzień przed manifestacjami zasygnalizowano w obu przypadkach nieco ponad 200 takich miejsc. Strajkujący planują także rozszerzyć akcję o pikiety pod wybranymi urzędami wojewódzkimi. Widać więc, że ofensywa rolników przybiera na sile. I to, pomimo że KE dwukrotnie wykonała już – aczkolwiek nieznaczne – ruchy dobrej woli: w lutym nakładając limity na wwóz cukru, drobiu i jaj z Ukrainy, a w zeszłym tygodniu odkręcając śrubę Zielonego Ładu (o czym piszemy poniżej).

Taką postawę krytykuje Mateusz Michnik, młodszy analityk ekonomiczny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). – Rolnicy testują, na ile mogą sobie pozwolić i ile mogą żądać. Na razie niestety społeczeństwo i rząd pozwalają na to – mówi analityk, dodając, że do wysuwania dalszych żądań zachęcają rolników także ustępstwa Brukseli. Zwraca uwagę, że forma protestów eskaluje. – W lutym mieliśmy blokady dróg, a na początku marca były już starcia z policją. Za część bardziej agresywnych zachowań mogą odpowiadać też social media – protestujący widzą, co robią ich koledzy z innych krajów, czerpią z nich inspirację do kolejnych działań – ocenia ekspert FOR.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.