Dziennik Gazeta Prawana logo

Profesjonalni lobbyści to pomoc dla polityków

26 kwietnia 2013

Jerzy Marcin Majewski Do przyznania, że poprawki zgłoszone zostały w wyniku lobbingu, parlamentarzyści mentalnie jeszcze nie są gotowi

Reprezentował pan adwokaturę w sprawie nowelizacji k.p.c. (słynny pomysł podawania numeru PESEL pozwanego w każdym pierwszym piśmie procesowym) i udało się panu przekonać Senat do swoich racji. Było ciężko?

To był sukces całego środowiska. Przede wszystkim mecenasa Andrzeja Zwary, prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, który podjął decyzję o powierzeniu mi lobbingu w tej sprawie. Akurat NRA jest gremium, które bez wątpienia dysponuje potencjałem intelektualnym, niewymagającym angażowania prawnika. Tyle tylko że lobbing to specyficzna działalność. Nie wystarczy sporządzenie nawet najlepszej opinii w sprawie projektowanej ustawy. Trzeba jeszcze tę opinię w odpowiednim momencie odpowiednim osobom dostarczyć. Zaprojektować tekst poprawek. Zainicjować bądź wręcz zorganizować społeczną lub środowiskową presję na posłów i senatorów.

A presja środowiska na polityków była duża.

To prawda. Moje działania wspierali liczni adwokaci, zwłaszcza z grupy dyskusyjnej "Polska Palestra", którzy w pewnym momencie wręcz zaatakowali na Facebooku profil posła Borysa Budki, pomysłodawcy tego nieszczęsnego przepisu (art. 126 par. 2 k.p.c. - red.), o zmianę którego walczyłem. Sądzę, że wiele organizacji, zwłaszcza Izby Gospodarcze, organizacje zawodowe, lekarze czy pielęgniarki, osiągałoby znacznie lepsze efekty, gdyby niezależnie od działań podejmowanych przez statutowe organy ich związków korzystało z usług profesjonalnych lobbystów prawników.

Co do nowelizacji k.p.c., to istotnie udało się osiągnąć w Senacie główny cel adwokatury. Ale proszę się nie spodziewać, że w sprawozdaniu rocznym referującym podejmowanie działań lobbingowych wobec izby wyższej parlamentu znajdzie się stwierdzenie, że lobbysta miał wpływ na decyzję komisji bądź - nie daj Boże - całego Senatu. Wszystkie moje działania zostaną skwitowane stwierdzeniem, że działania lobbysty były zbieżne z poprawkami zaproponowanymi przez komisję ustawodawczą.

Skąd taki pesymizm?

Stąd, że nawet w sprawozdaniu dla Senatu z prac wspomnianej przed chwilą komisji w ogóle nie wspomniano o działaniach lobbingowych podjętych wobec niej i o zgłoszonych przeze mnie projektach poprawek. I to wbrew wyraźnemu brzmieniu art. 63 ust. 3 regulaminu Senatu, który stanowi, że sprawozdawca informuje o działaniach podejmowanych w trakcie prac komisji przez podmioty wykonujące zawodową działalność lobbingową. Widać więc wyraźnie, że do przyznania, że poprawki do ustawy zgłoszone zostały w wyniku lobbingu, polscy politycy mentalnie jeszcze nie są gotowi.

Co zmienić w prawie i w mentalności, aby lobbysta nie był kojarzony z kimś, kto ma niecne zamiary?

Bardzo wiele zależy od samych lobbystów. Jeśli ich wystąpienia będą miały formę konkretnych poprawek do ustaw sformułowanych w języku prawnym, opinia o prawnikach lobbystach się zmieni. I bez wątpienia będą bardziej skuteczni. Nie zmienia to jednak tego, że ustawa o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa jest ułomna. W 2011 r. premier Donald Tusk zapowiadał, że projekt takiej ustawy będzie priorytetem rządu. Tymczasem właśnie zostałem poinformowany, że projekt został skreślony z planów legislacyjnych rządu. I całe szczęście. Można nawet powiedzieć, że został skreślony w wyniku lobbingu, bo założenia do tej ustawy, jakie swego czasu opracowała pani Julia Pitera, przyniosły tylko jeden pozytywny efekt - że przestała być ministrem.

Również szef opozycji w 2011 r. zapowiadał, że PiS złoży projekt ustawy o lobbingu. Złożył go jednak w ubiegłym roku i właśnie wycofał. Tym samym widać, że politycy nie mają pomysłu na ustawę o lobbingu. A sam lobbing traktują z dużą nieufnością.

Może pan podać przykłady takich nieufnych zachowań?

W Senacie trwają prace nad ustawą o petycjach. W projekcie zakłada się, że jedynymi osobami, które nie będą miały prawa składania petycji, będą zawodowi lobbyści. To trochę tak, jakby w instrukcji używania strzykawki zakazać posługiwania się nią lekarzom.

Moim zdaniem żadna ustawa o lobbingu nie jest jednak potrzebna. Uważam, że powinien powstać kodeks postępowania w procesie stanowienia prawa. Sądzę, że z inicjatywą ustawodawczą opracowania takiego kodeksu powinien wystąpić prezydent. A jego kancelaria zapowiedziała właśnie wydanie zielonej księgi dobrych praktyk legislacyjnych. Gdyby z tego projektu zrodził się projekt takiego kodeksu, z którym powiązana by była ustawa o zawodzie lobbysty, byłoby to z pożytkiem dla polskiego systemu prawa.

Kto potrzebuje lobbystów i w jakich dziedzinach prawa lobbing potrzebny jest najbardziej?

Stanowienie i jakość prawa w Polsce są tak fatalne, że prawnik lobbysta praktycznie potrzebny jest w każdej dziedzinie, aby w interesie tych, których stanowione przepisy będą obowiązywały, realizując interesy podmiotów, na rzecz których działa, pilnować jakości prawa. To niezwykle trudne zadanie. Prawnicy to taki gatunek ludzi, który swoich raz wymyślonych koncepcji gotowy jest bronić do upadłego. A w legislacji nie może być kompromisów. Przed dwoma laty prowadziłem lobbing na rzecz całkowitej depenalizacji posiadania nieznacznej ilości ziela konopi na własny użytek. Wówczas Platforma Obywatelska wymyśliła prawniczego potworka, czyli instytucję umorzenia postępowania przed jego wszczęciem. Właśnie zwróciłem się do prokuratora generalnego o przedstawienie statystyk, ile razy ta instytucja została w 2012 r. zastosowana. Jestem pewien, że znikome wykorzystanie tej instytucji w praktyce spowoduje wznowienie społecznego lobbingu, który uświadomi politykom, że karanie młodzieży za posiadanie skręta to najgorszy z możliwych sposobów walki z problemem narkotykowym. A jeśli polscy politycy tego nie zrozumieją, będę doradzał swoim klientom wykorzystanie Europejskiej Inicjatywy Ustawodawczej. To przykład lobbingu o prawo, które nie będzie udawało, że walczy z problemem narkotykowym, czyli poważnym problemem społecznym.

Jest pan optymistą co do przyszłości lobbingu w Polsce?

Zdecydowanie tak. Zapotrzebowanie na te usługi rośnie. A politycy w końcu zrozumieją, że profesjonalny lobbing to pomoc także dla nich.

@RY1@i02/2013/082/i02.2013.082.18300090f.802.jpg@RY2@

Fot. Adam Kozak/agencja gazeta

Jerzy Marcin Majewski, adwokat i lobbysta

Rozmawiała Anna Krzyżanowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.