Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Polska gra budżetowym wetem

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Mateusz Morawiecki
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i premier Mateusz Morawiecki
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Unia może obejść weto, ustanawiając budżet do walki ze skutkami pandemii tylko w gronie zainteresowanych państw

Jak zwraca uwagę w rozmowie z DGP jeden z europejskich dyplomatów, to będzie oznaczać Europę wielu prędkości. Powstanie grono państw ze wspólnym długiem zaciągniętym na fundusz odbudowy, z którego Polska wypisze się na własne życzenie. Z kolei zawetowanie tradycyjnego, siedmioletniego budżetu oznacza, że UE będzie zmuszona posiłkować się prowizorium budżetowym na 2021 r. To może być korzystne dla Polski, bo z obecnej perspektywy, która zostałaby wydłużona, dostajemy więcej, niż przewidziano na kolejną. Ale te pieniądze najprawdopodobniej także byłyby objęte mechanizmem praworządnościowym.

Ścieżka legislacyjna – jeśli chodzi o powiązanie pieniędzy z praworządnością – zakończy się głosowaniem rozporządzenia większością kwalifikowaną w Radzie UE (działa niczym europejska rada ministrów) oraz w Parlamencie. Ale jeśli byłaby taka wola przywódców, to Rada Europejska mogłaby dać polityczny impuls do zmian. Osobną kwestią są polityczne skutki weta. Lider PiS Jarosław Kaczyński liczy, że UE się ugnie. – Już raz Niemcy się ugięli w sprawie specjalnego rabatu dla Brytyjczyków – przypomina jeden z naszych rozmówców. Przekonuje też, że liderzy państw zachodnich mają teraz inne problemy na głowie, np. walkę z koronawirusem i jego skutkami gospodarczymi, a obecne ruchy w sprawie praworządności mają częściowo przykryć problem. – W Polskę i Węgry uderzano, gdy był kryzys migracyjny. Potem gdy był brexit. I teraz, gdy jest kryzys pandemiczny. Tu realizowane są twarde interesy narodowe, a nie jakieś wielkie ideały i wartości europejskie – przekonuje. Nieoficjalnie słyszymy też, że Zbigniew Ziobro wspiera Jarosława Kaczyńskiego w twardym kursie wobec Brukseli. – To przełomowy moment, jeśli chodzi o interesy Polski. Jest duża szansa na wewnętrzne zespolenie w obozie i odłożenie chwilowo na bok oceny rządów Mateusza Morawieckiego – wyjaśnia polityk obozu rządzącego i podkreśla, że procedowane rozporządzenie dotyczące zasad praworządności jest sprzeczne z unijnymi traktatami. – Jeśli więc zablokują nam pieniądze, dlaczego mielibyśmy w ogóle płacić unijną składkę? – dopytuje nasz rozmówca. Ale nie wszyscy z prawicy podzielają ten kurs. – To będzie krok samobójczy nie tylko dla Polski, ale także dla PiS. Polacy są bardzo przywiązani do UE, choć traktują ją jak skarbonkę. I jeśli odbierze im ją własny rząd, wybuchnie rewolta społeczna – mówi nam polityk prawicy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.