Sasin może dostać więcej, by inwestować
Wzmocnienie resortu aktywów państwowych całością lub częścią Ministerstwa Infrastruktury stworzyłoby superresort odpowiedzialny za rządowe inwestycje. To jeden z wariantów rekonstrukcji gabinetu Mateusza Morawieckiego
Jaki miałby być merytoryczny sens zmian? – Chodzi o to, by cały proces inwestycyjny był w jednym miejscu – mówi nam członek rządu. Dziś resort infrastruktury odpowiada za infrastrukturę drogową, kolejową oraz budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. – W MAP są PKP, PLK, Porty Lotnicze i LOT, które trudno oderwać od programów rządowych. Mamy więc sytuację, w której w jednym resorcie są spółki, a w drugim zadania – mówi nam polityk PiS. Zmiana miałaby spowodować, że instrumenty i wyznaczone cele znalazłyby się w jednym miejscu. Choć jak zauważa inny z naszych rozmówców, w tej koncepcji możliwe jest wyłączenie zadań dotyczących opłat drogowych i kwestii elektronicznego poboru opłat do resortu finansów. Dziś te kwestie są w departamencie dróg publicznych Ministerstwa Infrastruktury.
W pomyśle na przyłączenie do Ministerstwa Aktywów Państwowych, którym kieruje wicepremier Jacek Sasin, do resortu infrastruktury można znaleźć merytoryczne uzasadnienie. Wychodząc z kryzysu, jaki przyniósł COVID-19 i zamrożenie gospodarki, rząd zamierza zwiększyć inwestycje publiczne. Te zaś głównie dotyczą infrastruktury, czyli dróg i kolei. Kluczowe będzie sprawne wydawanie pieniędzy nie tylko publicznych, ale także tych, na które możemy liczyć z nowej perspektywy finansowej UE czy specjalnego unijnego Funduszu Odbudowy. Dzisiaj to resort aktywów nadzoruje np. spółki kolejowe, ale gros decyzji w sprawie inwestycji zapada w Ministerstwie Infrastruktury, którym kieruje Andrzej Adamczyk. Połączenie resortów mogłoby skrócić proces decyzyjny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.