W reprywatyzacyjnym (po)trzasku
A co, pochwalę się! Wygrałem właśnie od znajomego flaszkę dobrego alkoholu. Założyliśmy się bowiem o to, czy Prawo i Sprawiedliwość tuż przed wyborami prezydenckimi odgrzeje lekko już nieświeży kotlecik podpisany „reprywatyzacja”. Dla mnie to było oczywiste. Znajomy twierdził, że temat politycznie już się zużył.
Tymczasem przedwczoraj do laski marszałkowskiej trafił – proszę pozwolić, że złapię głęboki oddech – poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami. Niektórzy już mówią na niego „mała ustawa reprywatyzacyjna”, ale ma się on tak do ustawy reprywatyzacyjnej jak ja do baletu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.