Rekompensaty mają być hojne
Przedsiębiorcy spod granicy mają dostać zwrot utraconych dochodów
Rząd chce wypłacać pełne rekompensaty za utracone dochody przedsiębiorstwom, które ucierpiały po wprowadzeniu stanu wyjątkowego w miejscowościach leżących na granicy z Białorusią. Nasi rozmówcy nie spodziewają się, by odszkodowania przekroczyły sumę kilkunastu milionów złotych. Poszkodowana jest w zasadzie tylko branża turystyczna. Z rządowych danych wynika, że może to dotyczyć 264 firm: hoteli, pensjonatów czy działalności w rodzaju organizacji spływów kajakowych. Zwroty będą hojne, bo mają się opierać na rekompensacie za utracone dochody na podstawie porównania z obrotami w ostatnich trzech miesiącach, czyli podczas wakacji. Podstawą ma być wykazanie obrotów na podstawie faktur i paragonów, więc na pełnowartościowe odszkodowania nie mogą liczyć ci, którzy ukrywają część wpływów przed fiskusem. – Nie chcemy, żeby stracili przedsiębiorcy z legalnym obrotem, a jednocześnie sam mechanizm musi być prosty, by nikt nie czuł się pokrzywdzony – mówi rozmówca z rządu.
Rozwiązanie będzie bezprecedensowe, bo do tej pory nikt nie zapisał takich rozwiązań w prawie. Konstytucja mówi jedynie, że w przypadku stanu nadzwyczajnego ustawa może określić podstawy, zakres i tryb wyrównywania strat majątkowych wynikających z ograniczenia praw i wolności w trakcie jego trwania. Jednak w ustawie o stanie wyjątkowym takich rozwiązań nie zapisano. Sama ustawa opisuje jedynie możliwości ograniczenia swobody działalności gospodarczej przez władze, podobnie jak możliwość wprowadzenia reglamentacji towarów czy ograniczenie swobody ustalania cen. Obawa przed monstrualnymi kwotami odszkodowań za lockdowny była zresztą jednym z głównych motywów, by nie wprowadzać żadnego ze stanów nadzwyczajnych w trakcie pandemii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.