W sprawie sądów słuchajmy Brukseli
Na pytanie, czy w sprawie reformy sądownictwa powinniśmy brać pod uwagę zdanie Komisji Europejskiej bądź TSUE, większość badanych odpowiedziała twierdząco. W sondażu United Surveys dla DGP i RMF FM za taką opcją opowiedziało się 54 proc. pytanych, przeciw było 37 proc.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to klasyczny podział według sympatii politycznych: elektorat opozycji kontra wyborcy PiS, który obecnie ma w badaniach około 34 proc., plus sympatycy Konfederacji. Ale szczegółowe badania pokazują, że sytuacja jest bardziej złożona. Choć przeciwnicy słuchania Brukseli wśród wyborców PiS przeważają, to nie jest to przewaga zdecydowana – jest ich 45 proc. Tymczasem całkiem spora część tych, którzy zagłosowali na PiS dwa lata temu (aż 34 proc.), uważa, że zdanie TSUE czy KE powinno być brane pod uwagę, a aż 21 proc. nie wie, co o tym sądzić. – Jak widać, wyborcy mniej zainteresowani polityką, którzy przechylili wyborcze szale na korzyść PiS, w kwestiach europejskich są bliżej opozycji. To pokazuje, że rządzący są skazani na balansowanie między różnymi segmentami elektoratu – zauważa politolog Rafał Chwedoruk.
To może być istotny wniosek w kontekście sporu z Komisją i TSUE o Izbę Dyscyplinarną. Bo jak widać, twardy kurs postulowany przez Zbigniewa Ziobrę może być źle przyjęty przez całkiem sporą część elektoratu, która wcześniej decydowała o wyborczych triumfach PiS, a której sympatię PiS musi teraz pozyskać, by myśleć o walce o kolejną kadencję. Taka sytuacja będzie się przekładała na wewnętrzne napięcia w ugrupowaniu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.