Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nocne harce w Sejmie wokół koronawirusa

8 kwietnia 2020

J u ż wiemy, nad czym głosujemy – nie krył radości Henryk Kowalczyk, przewodniczący sejmowej komisji finansów publicznych. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Szkopuł w tym, że w chwili, gdy poseł wypowiedział te słowa, rozpoczęła się szósta godzina prac sejmowej komisji. Całość wyglądała niczym dobry kabaret. Niestety, nie wiadomo, czy należy się śmiać – bądź co bądź decydowano o kształcie kolejnej specustawy koronawirusowej (nazywanej tarczą 2.0).

Posiedzenie zaczęło się od solidnego politycznego zgrzytu. Posłanka Krystyna Skowrońska z Koalicji Obywatelskiej zawnioskowała o przerwę. Henryk Kowalczyk zaś poddał wniosek Skowrońskiej pod głosowanie, ale uznał, że apeluje ona o to, by... zrzucić z porządku obrad opozycyjne projekty tarczy antykryzysowej. Nim Skowrońska zdążyła się sprzeciwić, posłowie Prawa i Sprawiedliwości, którym w nawyk weszły szybkie głosowania, poparli jej wniosek. Można było zatem przystąpić do rozpatrywania jedynego słusznego projektu, czyli wniesionego przez rząd. To znaczy można by, gdyby nie wnioski formalne Lewicy, której projekt także zdjęto z porządku obrad. Kowalczyk jednak, twórczo interpretując regulamin, stwierdził, że wnioski opozycji pod głosowanie podda na kolejnym posiedzeniu komisji – czyli już po uchwaleniu ustawy.

Większość czytelników zapewne nie widziała dokumentu – projektu nowej tarczy. To 139 stron tekstu, w którym postanowiono zmienić ok. 60 ustaw (nikt nie wie, ile dokładnie). Projekt został zaś opublikowany kilka godzin przed posiedzeniem komisji. Efekt łatwy do przewidzenia: nikt nie wiedział, nad czym głosuje. Niektórzy to jednak przyznawali otwarcie, zaś inni starali się skryć. Do odważnych – niewiedzących należała Katarzyna Lubnauer (KO). Spytała więc, czego dotyczą trzy dodawane artykuły, którymi akurat zajmowali się parlamentarzyści. I okazało się, że żaden z przedstawicieli rządu – a było ich na sali kilku – nie wiedział. Po 4,5 godziny prac nikt nie wiedział, co oznaczają akceptowane przez komisję finansów publicznych przepisy. Sprawę starał się uratować szefujący obradom Henryk Kowalczyk. Wyjaśnił, że „to takie przesunięcia różnych tam terminów”. Jak widać, przekonało to zebranych, bo wszyscy wspomniane trzy przepisy zaakceptowali.

Pozostało 91% treści
Możesz czytać nasze artykuły dzięki partnerowi PWC.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.