Prezes policzył szable
Liderowi PiS udało się doprowadzić w Sejmie do wyboru Lidii Staroń na rzecznika praw obywatelskich mimo sprzeciwu koalicjanta. Większość posłów Porozumienia pozostała jednak przy Gowinie
Debata nad kandydaturami była krótka, ale treściwa. PiS bronił Lidii Staroń, która ostatecznie otrzymała potrzebną liczbę głosów. – Ustawicznie podejmuje interwencje, pomaga pokrzywdzonym przez urzędy i instytucje, przez sędziów, prokuratorów, komorników – rekomendowała Barbara Bartuś. – Nie było większości w Senacie dla polityka i nadal nie będzie. To, że ktoś bardzo chce, nie może być wystarczającym atutem – mówił poseł PO Michał Szczerba, nawiązując do przebiegu poprzednich głosowań nad wyborem RPO w izbie wyższej, która również musi wyrazić zgodę na wybór rzecznika. Krzysztof Śmiszek z Lewicy przypomniał, że 279 dni minęło od wygaszenia kadencji obecnego RPO. – Tyle czasu trwa klincz, którego ofiarą padają obywatele – podkreślał. KO i Lewica wspierały kandydata zgłoszonego przez PSL Marcina Wiącka (otrzymał 222 głosy). – Chcielibyśmy zaapelować, by izba wzniosła się nad podziały i wybrała Marcina Wiącka – mówił Krzysztof Paszyk z PSL. Konfederacja, której stanowisko w sprawie RPO mogło mieć znaczenie przy sejmowej arytmetyce, zdecydowała się nie wprowadzać dyscypliny i pozwolono działaczom głosować dowolnie. – Zaprosiliśmy obu kandydatów na dyskusję, ale oboje przegrali, pani Staroń walkowerem, bo nie przyszła – uzasadniał brak stanowiska ugrupowania Dobromir Sośnierz.
W klubie PiS natomiast obowiązywała dyscyplina, choć członkowie Porozumienia zapowiadali głosowanie za Marcinem Wiąckiem. – Moim zdaniem prezes chciał przetestować większość – tłumaczył działacz tej partii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.