Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Po sporze zbożowym konflikt o tiry

Organizatorzy twierdzą, że blokadę popiera kilkuset przedsiębiorców
Organizatorzy twierdzą, że blokadę popiera kilkuset przedsiębiorcówfot. Wojtek Radwański/AFP/East News
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W blokadę przejść z Ukrainą zaangażowali się głównie przewoźnicy z Lubelszczyzny i Podkarpacia. Jeden z liderów protestu jest wpływowym politykiem Konfederacji

Polscy przewoźnicy rozpoczęli wczoraj blokadę przejść z Ukrainą w Dorohusku, Hrebennem i Korczowej. Domagają się cofnięcia przywilejów dla ukraińskich kierowców, wprowadzonych przez Unię Europejską po rosyjskim ataku z 24 lutego 2022 r. Kijów reaguje ostrożniej niż przy okazji sporu o handel zbożem, ponieważ – jak usłyszeliśmy – nie uważa, by sprawa miała podtekst polityczny. To się może jednak zmienić; Ukraina chce zaangażować w rozmowy z Polską przedstawicieli Komisji Europejskiej.

Liberalizacja przewozów obowiązuje do końca czerwca 2024 r. Większość z nich idzie przez Polskę; skala przewozów przez nasz kraj jest większa niż wszystkich innych lądowych sąsiadów Ukrainy razem wziętych. – Zaraz po wybuchu wojny zwracaliśmy uwagę, że sytuacja polskich przewoźników specjalizujących się w obsłudze kierunku wschodniego może ulec pogorszeniu. Proponowaliśmy rządowi wprowadzenie rekompensat dla takich firm albo zapewnienie im obsługi transportów realizowanych przez spółki z udziałem Skarbu Państwa – mówi Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska. W obecny protest nie jest jednak zaangażowana cała branża, lecz przewoźnicy z Lubelszczyzny i Podkarpacia, którzy stracili najwięcej na otwarciu rynku. Waldemar Jaszczur z Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu mówi o kilkuset przedsiębiorstwach.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.