Bilans władzy
N ieco trywializując, możemy powiedzieć, że państwo to nasz dom. Chcemy, aby był bezpieczny i zapewniał nam należyte schronienie. Kiedy ta i inne podstawowe potrzeby są zaspokojone, pragniemy, aby był dobrze urządzony, nowoczesny i piękny. Nie chcemy zazdrościć innym. Chcemy, żeby to oni zazdrościli nam. I żebyśmy mogli być dumni.
Co kilka lat zatrudniamy ekipę, która ma – w rozsądnym zakresie, wyznaczonym rzeczywistymi możliwościami – spełnić nasze nadzieje. Zatroszczyć się o nasz dom i jego otoczenie tak, jak sobie tego życzymy. Ma więc odgrywać rolę nocnego stróża, administratora budynku i złotej rączki. Chyba nigdy nie jest to zespół naszych marzeń. Raczej jesteśmy zdani na tych, którzy są dostępni. I albo jesteśmy zadowoleni z ich pracy, przedłużamy kontrakt, albo wymieniamy ich na innych.
Od wielu tygodni systematycznie piszemy (polecam: gazetaprawna.pl/wybory), jakie ekipy są teraz do wynajęcia i co proponują. Sprawdzamy, na ile ich obietnice są realne, a kompetencje poważne. Jakie usługi – i jaki ich poziom – są gotowe nam zaoferować oraz jakim kosztem. To jedna strona medalu – byśmy wybierali z namysłem, rozważnie. Chodzi bowiem i o wspomniane już nadzieje, i o to – w wersji minimum – by po prostu sprawy szły w dobrym kierunku. O pożądaną przez nas kalkulację spodziewanych korzyści i zagrożeń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.