Trzy, dwa, jeden, strajk!
Francuzi nie rozumieją, dlaczego rząd zmienia wiek emerytalny, władza zaś zrobiła sporo, żeby nawet jej zwolennicy przestali jej w tej sprawie wierzyć
Od 2030 r. Francuzi mają pracować dłużej o dwa lata, do 64. roku życia – podała we wtorek premier Élisabeth Borne. Jeszcze tydzień wcześniej twierdziła, że będzie to 65 lat, choć – jak zaznaczała – „sprawa jest do dyskusji”. Czym zresztą wzbudziła powątpiewanie w szczerość intencji rządu: bo jeśli władze opierają się na dokładnych wyliczeniach, to nawet jeden rok robi różnicę. A jeśli nie, to – jak przypuszcza wielu komentatorów – nie chodzi jedynie o zbilansowanie systemu emerytalnego. W dodatku związkowcy twierdzą, że rząd nie wziął pod uwagę ich zdania. Konsultacje trwały wprawdzie miesiąc i nie ograniczyły się do przesyłania korespondencji – odbyły się też rozmowy, ale wszystkie centrale związkowe czują się pominięte, bo od razu uprzedzały, że nie ma ich zgody na ruszanie wieku emerytalnego.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.