Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

I śmiesznie, i strasznie

11 stycznia 2024

T o, co się dzieje, tylko pozornie jest szokujące. Myślę, że główni aktorzy wydarzeń w żadnej mierze nie są ani zszokowani, ani tym bardziej zaskoczeni. Gra polityczna, którą od lat z zimną krwią prowadzą, przewiduje różne scenariusze i ma swoje konsekwencje. Z niektórymi mieliśmy do czynienia już dawno, z innymi mamy teraz. Spójrzmy na to tak: od kilku lat mamy sędziów i neosędziów, których prawo do orzekania w konkretnej sprawie może być kwestionowane. Jeśli nie są kwestionowane co do zasady ich wyroki, to tylko dlatego, że w sporze o wymiar sprawiedliwości doszło do wymuszonych „samoograniczeń” i wprowadzono tzw. test niezawisłości i bezstronności sędziego (w praktyce neosędziego). Mamy Trybunał Konstytucyjny lub trybunał Julii Przyłębskiej. Zasiadają w nim dublerzy, których trudno uznać za sędziów TK. W rezultacie o zgodności przepisów z konstytucją rozstrzygają coraz częściej sądy powszechne w ramach rozproszonej, i niestety dość dowolnej, kontroli, a orzeczenia trybunału mogą być (i bywają) ignorowane lub podważane, zaś sens jego istnienia negowany. O autorytecie nawet nie ma co wspominać. Mamy Sąd Najwyższy z sędziami i neosędziami oraz izby SN, które zdaniem instytucji unijnych oraz wielu polskich prawników i polityków nie są sądem. Mamy wciąż KRS/neo-KRS, w której zasiadają m.in. sędziowie wybierani przez Sejm. Obecnie mamy też prokuraturę, w której kierownictwiej dominują nominaci byłego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego i którą mimo to będzie chciał sprawnie zarządzać nowy minister sprawiedliwości i prokurator generalny. A warto przypomnieć, że przed laty dyskutowano oraz próbowano realizować ideę niezależnej prokuratury, która miałaby się koncentrować na jednym – jak najlepszym pełnieniu funkcji, do której jest powołana i przeznaczona.

Mieliśmy (mamy?) teraz podwójne władze mediów państwowych (niesłusznie nazywanych publicznymi, jakby pełniły jakąś funkcję publiczną). W ostrych sporach korporacyjnych, w środowisku firm prywatnych, taka sytuacja się zdarza. Ale w domenie publicznej nie powinna. Równie dobrze, wykorzystując wszelkie niuanse i nawet bezczelne chwyty prawne, okopać na stanowiskach mogłyby się władze innych spółek Skarbu Państwa, np. przemysłowych. Byłoby to jednak niehonorowe, antypaństwowe i – biorąc pod uwagę nie tylko literę, lecz także ducha prawa – nielegalne. Oczywiście o ile te słowa cokolwiek jeszcze znaczą.

Pozostało 68% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.